Autorzy

Teresa Radziewicz, Grzegorz Radziewicz - Wyobraźnia zaludniona

 

Teresa Radziewicz mieszka na Podlasiu. Publikowała min. w Studium, Tyglu Kultury, Arteriach, Migotaniach, przejaśnieniach, Pro Arte, Notatniku Satyrycznym, Frazie, Toposie oraz w antologiach pokonkursowych. Laureatka wielu konkursów poetyckich. Za debiutancki tom wierszy Lewa strona otrzymała Literacką Nagrodę Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego za najlepszą książkę 2009 r. twórcy związanego z Podlasiem. Na początku 2011 roku ukazał się drugi tom poezji Sonia zmienia imię. W listopadzie 2011 r zostanie wydana trzecia książka poetycka - nagroda w VI Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. K. Ratonia w Olkuszu. Strona autorska: www.reteskowo.blogspot.com

 

Grzegorz Radziewicz urodził się w 1976 r. w Białymstoku. Ukończył Liceum Plastyczne w Supraślu. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu pod kierunkiem Haliny Pawlikowskiej (grafika), Pawła Jarodzkiego (malarstwo) i Eugeniusza Get-Stankiewicza (rysunek). Dyplom ASP we Wrocławiu uzyskał w 2002 r. Uprawia malarstwo, grafikę, zajmuje się fotografią i od niedawna malarstwem cyfrowym. Prezentował swoje prace na wystawach, min. w Edynburgu, Warszawie, Wrocławiu, Kielcach, Strzegomiu i Białymstoku. Mieszka na Podlasiu. Strona autorska: www.radziewicz.art.pl.


E1 machina
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


*** [Świat się wyostrzył]

Świat się wyostrzył – żadnych miękkich miejsc, żadnych płaszczyzn
gotowych do przyjęcia. Ważniejsze są detale, ostre kreski

i błękit. Wymaż to, zmyj, zetrzyj – mówisz: za późno,
stało się. Śruby, piasty, zębatki – tarcie i zgrzytanie

albo jeszcze inaczej – drgania i tąpnięcia. Świat
coraz ostrzejszy, coraz szybciej się kręci,

i tylko w pamięci, w tle zostaje
dawne, ciepłe dotknięcie.

© Teresa Radziewicz




Machina historii
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Skąd te pęknięcia, przez które płyniemy do siebie?

Spotykamy się pomiędzy czasami,
w części wspólnej zakresów,
której nikt jeszcze nie zaznaczył.

Esencja wypełnia wrzątek jak cień rzekę
i nie wiadomo, czy to płynie rzeka,

czy nasza krew od siebie do siebie
w naczynia połączone. W całość.

© Teresa Radziewicz




K2 machina
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Schodzę pod powierzchnię

Rana trzyma się nieźle. Krwawi regularnie,
przestoje prawie niewidoczne; świetne rozwiązania,

choć zmarli chcieliby już zacząć pisać zażalenia;
zabrakło jednak ksiąg. Dawno zapomnieli o dźwięku,
przecież tam życie rozwija się w wacie. Zwolnione tempo,

przygniecione odgłosy. Krótkie słowa, pełne
wyraźnych komunikatów: to tak, to nie. Śnią im się
drogi i objawia bezsenność. Tłumaczę:

wiatr przerabia szczeliny na ustniki. Ćwiczy,
musi być gotowy na czas.

© Teresa Radziewicz




Escape
92cm x 65cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Przyszłość

Śmigła są jak kurki: odkręcasz i wypływa cicha rzeka
czasu. Władca siada na tronie, czyni gest, bo słowo
nie ma wcale sensu. Lepiej jest zatrzymać wielką, tłustą larwę
i kokon, w który ciągle chce okręcać zmianę. Świat rozwija się
w górze, tam kipi od ruchu. Ziemia - dno oceanu, nieruchawa,
obła - morski potwór nieznacznie dążący do celu.

Podbij wszystko barwą, w wyobraźni zaludnij rzeczy,
niech każda ma mieszkańców, a każdy mieszkaniec
niesie swoje ciało, najcenniejszą zdobycz;
nie myśli o wydaniu utracie
na żer.

© Teresa Radziewicz




Intolerable lightness of life
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


O wszystkim, co się teraz dzieje, milczy

O wszystkim, co się teraz dzieje, milczy; jakaś mgła,
dym chwyta za gardło, kiedy rodzą się słowa. Sowa ciszy
świdruje błyskającym okiem, język gaśnie, zduszony,
zanim zacznie mówić. O wszystkim, co się teraz dzieje,

milczy. O bliskich, których los łapie w swoje tłuste pułapki,
o miłości, której nazywać nie można, bo zużyła już wszystkie
głoski i litery. I nawet milczeć lepiej o niej ostrożnie,
kiedy raz kolejny kwiaty jarzębiny zwijają się za szybko

w niedojrzały owoc. Milczy o czasie, który patrzy uważnie,
jakby chciał jakiś sekret przekazać, ostrzec przed dniami,
które przyśpieszają, przed tym, co naraża na dystans.
Także i o tym milczy, czego nie ma, bo po co tracić język

na pustkę i zamiar.

© Teresa Radziewicz




Storm
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


wirus

to się rozprzestrzenia jak grypa
kiedy skręci nam karki i ogoli głowy
będziemy gotowi na cuda
bo przecież bez nich nie można
żyć zasypiać czy umierać

więc zanim znów poczujemy
ciepłą rękę niespodziewanego
i znów będziemy mieli dreszcze
tłumacząc że to tylko
podwyższony stan uczuciowy

zaaplikujmy antidotum
na największe nieszczęścia
określane słowami tak prostymi
że nie wypada ich wymawiać
za często

© Teresa Radziewicz




Zdobywcy
100cm x 70cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Głupcy

ze snów niewysłuchanych garncarz
ulepi pole wypełnione srebrem.

tam zostaniemy

                          Paweł Podlipniak

Tego wieczoru deszcz przyniósł ze sobą
woń ryb, jakby do brzegu dopłynął kuter
wypełniony połowem. Niemożliwe
stało się możliwe, setki kilometrów
przestały istnieć - Bałtyk tuż obok

otwierał już paszczę. Piasek chrzęścił
w zębach, a przypływ uderzał w okna
natarczywie żądając światła, światła!
Tego wieczoru, zanim jeszcze władzę
objęły sny niewysłuchane, drżał wiatr,

zgrzytały szczęki drzew wyświstując
ściśnięte słowa. Świst, zgrzyt, jęki.
Tylko świst zgrzyt i jęki. Po połowie
perlił się, srebrzył rano
szron na polu.

© Teresa Radziewicz




Woman
65cm x 54cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Makra – pieśń czwarta

Oglądam roztocza: mają szczękoczułki
i nogogłaszczki. Widziałam film, gnieździły się
nawet w skórze brody, czoła i policzków. Wnętrza

są pełne pasożytów. Żerują na myślach, mowie
i uczynkach. Kiedy próbujemy się buntować,
łagodnie głaszczą, żeby wyciszyć, szepczą: szaa,

szaaa, już dobrze, dobrze. Daję się oszukać,
nadstawiam czasowi ciało: bierz i jedz;
pod oczyma, na dłoniach, udach i piersiach

ściga się obce. Drżę – wiem,
kiedyś dotrze do serca i mózgu.

© Teresa Radziewicz




10.04.2010
92cm x 65cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Lobotomia

Konieczność zawsze jest wyższa, ważniejsza,
ma lepsze alibi. Jak poniedziałkowy ranek,
który musi się zacząć. Uciąć. To, co wcześniej
nie jest potrzebne ani pożyteczne. Nie jest nawet
prawdziwe. Sokrates rzekłby: przyjacielu,

uciąć. Będziesz widzieć się lepiej i na nowo.
Po co pamiętać zapach trzymany pod poduszką
do zupełnej utraty, łapanie kółek i krótki sen
o przystawaniu okręgów. Skołtunione włókna
trzeba rozciąć. Skutków ubocznych nie będzie,

a jeżeli nawet, dadzą się wytłumaczyć.

© Teresa Radziewicz




Sen
92cm x 65cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


ja mam ptaki ty masz sny

wybieraliśmy
koło kręciło się i rozpadło
wróble cicho obsiadły jabłonie
trzymały się gałęzi jak ostatniej deski ratunku

jabłko zaczęło ważyć
podniesione z posiwiałej trawy
miało smak sopli

wybraliśmy podzieliliśmy
żadnych połówek żadnych cięć
nie mamy więc nic

to co nam przypadło w udziale
efemeryczne jest
jak róża

 © Teresa Radziewicz




Islandia
92cm x 65cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


kolejne

i wychodziliśmy z próby ognia
                       A. Wolny-Hamkało


wszystkie nieszczęścia gromadzą się
w jednym miejscu – przebiegam ulice
a jakbym trwała w niezmiennym
ginie torebka klucze telefon
nie mogę znaleźć niczego

czy znasz to uczucie kiedy powietrze
ma konsystencję gliny

drugi sen jest o wodzie
stąpam – nie idę – stąpam
dotykam powierzchni czubkami palców
jakbym całe życie nosiła baleriny

fale rozchodzą się
po każdym kroku

© Teresa Radziewicz




Street 36
100cm x 50cm, akryl ,olej

© Grzegorz Radziewicz


Wiatr

                                            W.

Zdarzał się i wszystko nagle chciało
oderwać się od ziemi – jakby świat
zapragnął odlecieć. Hanna także

wychodziła na wzgórze i pozwalała włosom
oszaleć. Dać się porwać, unosić jak w snach,
dotykać wierzchołków okolicznych drzew,
przysiadać na dachach, lawirować

pomiędzy słupami wysokiego napięcia.
Dać się porwać w obłęd, w opętanie, na jedną noc
pofrunąć ptakiem, dziką kaczką, skrzyżować się
bez tragicznego finału, płonąć i zostać
ocaloną. Czym prędzej

Hanna zbiegała do domu. Niepokój
wybudzał ją o świcie, otwierała okna
i wpuszczała do sypialni ostre powietrze;

ziemia, zamieciona wichurą,
zdawała się gotowa na nowe.

© Teresa Radziewicz

Wyświetleń: 0  |  Dodano: 2011-09-30 20:30
Komentarze
Brak wyników.
Ostatnio na forum