Fantasmagoriana
liczba publikacji: 1
liczba punktów: 9

Filozoficznie o Bogu

"Zdaje się, iż w istnienie bogów wierzymy głównie dlatego, że nie ma tak barbarzyńskiego ludu ani tak dzikiego człowieka, ażeby mu była obca myśl o bogach. Wielu ma fałszywe pojęcie o bogach, co zwykle wypływa ze złych obyczajów; jednakże wszyscy są przekonani o istnieniu istoty i mocy boskiej. I nie dlatego, by umówili się czy porozumieli miedzy sobą przekonanie to nie utwierdziło się też dzięki instytucjom czy przepisom prawnym. Powszechne przekonanie zaś należy w każdej sprawie uważać za prawo natury."

 

Istota boska, Bóg, czyli temat rzeka, wybrałam ten cytat, ponieważ nie ma chyba osoby, która nie mogłaby wypowiedzieć się w tej kwestii. Dlatego na potrzeby własnej ciekawości wykorzystałam również znajomych, aby mieli szansę przeprowadzić konwersację na najwyższym szczeblu o „istocie boskiej”. Cytat ten rozłożyliśmy na części i każdy miał swoje pięć minut, aby przedstawić swoją teorię, zgodnie ze stanowiskiem, jakie zajął, w niektórych momentach będę wtrącała swoje zdanie, bądź komentowała to, co zostało powiedziane, jednak o tym za chwilę. Jednego mogę być pewna, że nawet, gdy skończę wypowiedź nie zawrę w niej wszystkiego, co mogłabym jeszcze dodać do tego tematu.

Z dokumentów wynika, że Marek Tuliusz – Cyceron był politykiem, mówcą i prawnikiem, skąd, więc u osoby tak twardo stąpającej po ziemi pojawiły się takie poglądy i zamiłowanie do filozofii?

Większość pism filozoficznych pochodzi z ostatnich trzech lat jego życia. Wszystkie są oparte na źródłach greckich, na które zresztą sam otwarcie wskazywał. Zapewne kontakty z Grekami zakrzewiły w nim ich tradycyjne podejście do filozofii, jako umiłowanie mądrości. Natomiast mądrość była dla niego znajomością spraw boskich i ludzkich. Wiedza ta nie jest czysto teoretyczna, lecz ma pomóc we właściwym postępowaniu, jakim jest postępowanie zgodne z naturą.

Filozofia według niego dzieli się na: etykę, fizykę i dialektykę; podział i praktyczne ukierunkowanie filozofii jest typowe dla stoicyzmu, jednak Cyceron pod wpływem Arystotelesa doceniał wagę poznania dla samej prawdy i w dialogu Hortensjusz przyznawał, że tylko mądrość może być przedmiotem naszego ostatecznego pragnienia, reszta natomiast (różne cnoty) jest wynikiem potrzeb, niezbędnych w życiu doczesnym. Cały wszechświat jest bóstwem obdarzonym dusza i zmysłami. We wszechświecie istnieją niezliczone światy, które powstają i giną. Człowiek, złożony z duszy i ciała, stanowi cześć bóstwa, przy czym najbliższy boskości jest ludzki rozum. Dusza ludzka jest pochodzenia boskiego i jest nieśmiertelna. Natura, będąca źródłem całego wszechświata, przenika go od wewnątrz i działa w sposób racjonalny. Działanie natury wyraża się w prawie naturalnym, które jest racjonalne i pierwotne, i na nim opierać się powinno zarówno ludzkie postępowanie, jak i funkcjonowanie państwa. Człowiek doskonali swoja naturę poprzez cnoty. Ideałem jest osiągniecie „humanitas”, skupiające w sobie zarówno wewnętrzną kulturę duchowa, jak i piękne ułożenie kontaktów z innymi ludźmi (przyjaźń i filantropia). Życie społeczne wynika z naturalnej potrzeby ludzkiej. Najlepszym ustrojem jest ustrój republikański pojęty, jako forma ustroju mieszanego. Państwo opierać się musi na sprawiedliwości, której podstawą jest prawo naturalne; prawo stanowione niezgodne z prawem naturalnym jest gwałtem, a nie prawem. Cyceron wyróżnił 5 inklinacji naturalnych, będących podstawą dla prawa naturalnego: inklinacja do zachowania życia, do przekazywania życia, do szukania prawdy, do przewodzenia przez tych, którzy znają prawdę, do porządku; uważał, że państwo sprawiedliwie urządzone jest ze wszystkich rzeczy na Ziemi najmilsze Bogu tym, że jest tez ofiarne poświęcenie dla ojczyzny. Słowo „religia” oznacza odczytanie ze wszechświata obowiązków względem Boga. Jest jedno bóstwo, które w różnych kulturach jest rozmaicie określane. Religie przybierające postać religii państwowej, poetyckiej i filozoficznej powinny się uzupełniać. Ideał człowieka to mędrzec, który za pomocą mowy rządzi narodami, stanowi prawa, karci złych, broni dobrych, sławi wybitnych, udziela rad, zachęca do uczciwości, powstrzymuje od występków, pociesza strapionych, przypomina zasługi wielkich, piętnuje czyny niegodziwych.

Cytat, który opracowuję pochodzi z „Rozpraw Tuskulańskich”, jednak przy pracy nad nim, skupiłam się na też na innym dziele Cycerona „O naturze bogów” w dialogu tym temat religii powierza trzem dyskutantom. Wellejusz w księdze pierwszej omawia poglądy epikurejskie na bóstwo, krytykuje go Kotta, przedstawiciel sceptycznego kierunku filozofii. W księdze drugiej Balbus przedstawia stoicką naukę o Opaczności. W księdze trzeciej zabiera głos Kotta, który nie zgadza się z poglądami stoików, (przedtem krytykował poglądy epikurejczyków) i opowiada się za religią państwową, za wiarą przodków. Cyceron występuje w traktacie w roli słuchacza.

Już sam początek tego dzieła nastraja mnie i pozwala uwierzyć, iż poszukuję odpowiedzi nie na jakąś błahostkę, lecz na pytanie, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć, mając dostateczną pewność. Więc niczym prawdziwy filozof:

„Chciałbym tedy zawołać tu, jak tamten w Synefebach: O bogowie, wszyscy rodacy i wszyscy młodzieńcy, Wzywam was, proszę, błagam, zaklinam i wołam ze łzami! A czynię to nie dla rzeczy błahej, jak ten, który skarży się, że w państwie dzieją się straszliwe zbrodnie, bo „kochanka nie chce przyjmować od przyjaciela darów pieniężnych", lecz po to, by zjawili się, zbadali i podali do wiadomości, co należy sądzić o religii, pobożności, świętości, obrzędach, wierze i przysięgach; co trzeba mniemać o świątyniach i kaplicach, o uroczystych ofiarach i o wróżbach z ptaków, którym to wróżbom ja sam przewodniczę (wszystko to bowiem wiąże się z rozstrząsanym tu zagadnieniem natury nieśmiertelnych bogów).  Zaiste, zaznaczająca się wśród najuczeńszych mężów tak wielka niezgodność zdań w tej bardzo ważnej sprawie może wywołać jakieś wątpliwości nawet u ludzi, którzy mają przekonanie, że wiedzą o tym coś pewnego.”

Ten krótki zarys filozofii, jaką się kierował pozwoli mi na rozłożenie jego cytatu na części, pozwolę sobie jednak zestawić jego rozumowanie z wnioskami, które nasuwają się mnie, gdy czytam ten tekst, a także z ciekawostkami wysuniętymi przez moich znajomych.

Jak na prawdziwych filozofów przystało, zebraliśmy się w jednym pomieszczeniu, tworząc z niego naszą własną Hagie Sophie. Rozsadzeni w wygodnych fotelach i dzielący się wspólną „fajką pokoju”, zagłębiliśmy się w zaprezentowany już cytat: 

 

„Zdaje się, iż w istnienie bogów wierzymy głównie dlatego, że nie ma tak barbarzyńskiego ludu ani tak dzikiego człowieka, ażeby mu była obca myśl o bogach.” 

Z nauk jakie zaczerpnął Cyceron jasno wynika, że istota boska jest dla niego ważna i zajmuje znaczną część w jego filozofii mówi o tym np. „Cały wszechświat jest bóstwem obdarzonym duszą i zmysłami.”

 

My natomiast odnieśliśmy się do dzisiejszych realiów, dzieląc i wyróżniając ateistów, deistów i teistów, każdy zajął któreś stanowisko. Deista, jako pierwszy wysunął jedną z teorii Arystotelesa dotyczącą Czystego Aktu, Boga, jako Pierwszego Poruszyciela. Wiązało się to ze sprawą przyczyny i skutku, otóż wszystko ma swoją przyczynę, nie możemy się cofać w nieskończoność, więc musiała istnieć jakaś siła stwórcza. Energia, która poruszyła świat, od czegoś to musiało się zacząć. Padły tutaj też słowa Woltera (oświecenie), iż Bóg po stworzeniu świata przestał się nim interesować, znana wszystkim metafora „Zegarka Zegarmistrza”, który po nakręceniu go pozostawia samemu sobie. Jednak sytuacja nie jest do końca wyjaśniona, gdyż pojawia się tutaj argument Ateisty:, Jeżeli Bóg wiedział już tworząc jak będzie wyglądał świat to sam musiałby być ograniczony i podlegał przeznaczeniu. Bądź metafora kamienia „Czy Bóg będzie w stanie stworzyć tak wielki kamień, że nie będzie w stanie go unieść?” Ale czy można uznać, że istniej coś ponad Bogiem np. Przeznaczenie?

Następny filozof, który się pojawił w naszych wywodach był to Anzelm z Canterbury, jego kandydaturę wysunął Teista, przytaczając niezręcznie dowód ontologiczny, mówiący o tym, że skoro Bóg jest doskonały nie może mu, więc brakować istnienia. Pojawiło się kolejne nawiązanie do tym razem do Kartezjusza, (który jeszcze utkwił mi w głowie po ostatnich ćwiczeniach), który dowodził istnienia Boga wychodząc od analizy Jego pojęcia funkcjonującego w naszym umyśle. Skoro, więc takie pojęcie pojawiło się już w naszym umyśle to chyba nie zakorzeniło się tam bezpodstawnie?  W tym momencie jednak ateiści przyćmili tą wizję, przypisując tutaj wszystko kulturze, że to ona zasiewa w naszych głowach pojęcia, to ona nam narzuca i karze wierzyć, a pojęcie Boga zostało wymyślone i kulturowo przekazywane. Sama jednak nie potrafię sobie wyobrazić człowieka, który po raz pierwszy wpada na pomysł stworzenia istoty boskiej. W konfliktowej sytuacji padło hasło „Zakładu Pascala” Blaise postawił na istnienie Boga, gdyż wtedy ryzykujemy niewiele, bo tylko jedno doczesne życie. Jeśli okaże się, iż mamy rację, to zyskamy wieczne istnienie i szczęście. Stąd też należy żyć tak, jakby Bóg istniał, taka, bowiem postawa jest znaczniej zyskowniejsza. Zakład ten jest w stanie przekonać niejednego, że wiara niekoniecznie musi oznaczać same wyrzeczenia, liczniejsze i bardziej wartościowe przynosi ona korzyści.

Jedno jest pewne zaplątaliśmy się tak naprawdę w dowodach na istnienie Boga. Każdy z nas miał własną teorię na ten temat, czyż to samo w sobie nie jest odpowiedzią na tą część cytatu? Skoro każdy z nas ma swoje własne wizje i wyobrażenia oznacza to, że „myśl o bogach” nie jest nam obca! Nadal jednak pozostaje nierozwiązana kwestia wiary.

 

„Wielu ma fałszywe pojęcie o bogach, co zwykle wypływa ze złych obyczajów; jednakże wszyscy są przekonani o istnieniu istoty i mocy boskiej.”

Według Cycerona religia to odczytanie obowiązków wobec Boga, stąd prawdopodobnie wynika to fałszywe pojęcie o bogach. Uważa on jednak, że istnieje jedno bóstwo, które jest różnie nazywane w kulturach. Jednak po lekturze dzieła „O naturze bogów”, w którym znalazłam cytat: „Ksenofont, choć używa nie tak wielu słów, popełnia prawie takie same błędy. Albowiem w wypowiedziach, które wkłada w usta Sokratesa, każe temu mędrcowi wywodzić, iż nie należy pytać się o postać bóstwa. Poleca mu też nazywać bóstwem słońce i duszę i uznawać raz jednego Boga, a drugi raz wiele bóstw. Są to błędy nieomal takie same jak te, które zganiłem u Platona. Także Antystenes, który w dziele pod tytułem Fizyk upewnia, że ludowych bogów jest wiele, ale prawdziwy Bóg jest tylko jeden, przeczy tym samym znaczeniu i sile twórczej bóstw. Prawie tak samo postępuje Speuzyp, który naśladując swego wuja Platona i dowodząc, że wszystkim rządzi jakaś żywa siła, stara się zatrzeć w duszach ludzkich świadomość istnienia bogów. Arystoteles zaś, nie zgadzający się ze swym mistrzem Platonem, w trzeciej księdze O filozofii miesza ze sobą wiele różnych rzeczy. Raz bowiem przypisuje całą boskość rozumowi; drugi raz powiada, że bóstwem jest świat jako taki; trzeci raz stawia ponad światem jakieś inne bóstwo, przypisując mu to, że w pewnego rodzaju biegu kołowym kieruje ruchem wszechświata i utrzymuje ten ruch; czwarty raz mówi, że bóstwem jest ogień niebieski, nie bacząc na to, że niebo stanowi część świata, który sam nazwał w innym miejscu bogiem. Ale jak może niebo przy tak szybkim obrocie zachować swoje poczucie boskości? I gdzie przebywa tylu innych bogów, jeżeli także niebo policzymy między bóstwa?” Po tym cytacie mam odczucie, że Cyceron uważa tylko swoje zdanie za prawdziwe, krytykując innych jakby sam wysuwał swoją teorię ponad inne.

 

Wracając jednak do naszych wspólnych poszukiwań Boga. W tej kwestii mieliśmy również coś do powiedzenia. Do pierwszej części wysunęłam wniosek, z którym reszta nie starała się polemizować. Otóż w tej kwestii nie zgadzam się z filozofem. Jak można powiedzieć, że inne ludy mają fałszywe poglądy na temat bogów? W tej kwestii muszę nazwać Cycerona etnocentrykiem. Wybitnie w tej sprawie stawia swój naród ponad inne uznając go za lepszy. Nie ma lepszych czy gorszych obyczajów, wszystko wypływa z kultury, natomiast nieumiejętność patrzenia na innych zamyka nas w ciasnym kręgu myślenia tylko według wzorów narzuconych nam przez własną kultury. Czyżby Cyceron był przykładem filozofa, który tak naprawdę zamknął się we własnym kręgu myślowym? Nieśmiało wtrącił się w tym momencie Teista ze słowami: Czyż sam Bóg objawiający się Mojżeszowi nie nazwał siebie „Jestem, który jestem”, każdy ma prawo nazwać sobie Boga jak chce. On sam przecież nie określił się; „Nazywam się Jahwe i pod taką postacią macie mnie czcić”. Zgadzamy się z tym, że to religia i kultura nas ukierunkowuje, mogliśmy być wyznawcami: islamu, hinduizmu, buddyzmu czy jakiejkolwiek innej religii. Ale czy to oznaczałoby, że będziemy gorsi niż chrześcijanie? Wątpię! A może ja nie chcę znajdywać się w tej ścisłej formie narzuconej mi przez moją religię. Jeżeli powiem, że wierzę w reinkarnację i wyznaję dżihad, ale przede wszystkim wierzę w Boga to czy moja wiara będzie fałszywa? Uważam, że każda kultura narzuca nam pewne prawa i obowiązki, nie musimy się jednak nimi kierować w naszym życiu, mamy wolny wybór i sami wybieramy drogę, którą pragniemy podążyć. Najważniejsza jest nasza własna wiara, to nią powinniśmy się kierować.

Do głosu dochodzi jednak Ateista, któremu nie podoba się końcówka tego fragmentu: „jednakże wszyscy są przekonani o istnieniu istoty i mocy boskiej” ze słowami, że on w cale nie jest taki przekonany, co do tego. Padają wtedy pytania i oskarżenia z naszej strony typu „Przecież każdy musi w coś wierzyć!” Ateista odpowiada wtedy, że wierzy np. w naukę, czy w pewnym sensie w przeznaczenie. Wiarą można nazwać całą naszą wiedzę na temat świata, bo czyż nie wierzymy w to, że istnieje taka wyspa jak Islandia, chociaż nigdy tam nie byliśmy, czy nie wierzymy w to, że Ziemia kręci się wokół Słońca, czy choćby w to, że istnieje planeta Mars. Całe życie jest podporządkowane temu, że wierzymy, iż istnieje coś, czego nie widzieliśmy, nie sprawdziliśmy, czy nie dotknęliśmy. W tym sensie musimy w coś wierzyć Jednak jest to inna wiara, a nie wiara w kontekście religijnym. Może, dlatego nie potrafimy religijnie wierzyć, gdyż ta wiara jest trudniejsza do realizacji niż tamte?

 

„I nie dlatego, by umówili się czy porozumieli miedzy sobą przekonanie to nie utwierdziło się też dzięki instytucjom czy przepisom prawnym. Powszechne przekonanie zaś należy w każdej sprawie uważać za prawo natury."

Starożytne rozumienie filozofii religii jest bardzo odmienne od współczesnego. Naukę o bogach wiązano z nauką o przyrodzie. Utożsamiano działalność bogów z mechanizmami przyrody. Cyceron w swym wykładzie konsekwentnie idzie za tym poglądem. Prawdopodobnie Cyceron ma na myśli tutaj swoje prawo naturalne, które zawiera się w pięciu punktach: 1-do zachowania życia, 2-do przekazywania życia, 3-do szukania prawdy, 4-do przewodzenia przez tych, którzy znają prawdę, 5-do porządku. Do potwierdzenia swoich argumentów pragnę przytoczyć cytat z dzieła „O naturze bogów”: „A że to powszechne mniemanie nie wywodzi się z żadnego ustanowienia ani też ze zwyczaju, ani z nakazu prawa, a jednak wszyscy bez wyjątku są w tym całkiem zgodni, trzeba nieuchronnie przyjmować, iż bogowie istnieją. Mamy o nich wszczepione, a raczej wrodzone pojęcia; to zaś, w czym się wszyscy z natury swej zgadzają, nieodzownie musi być prawdą. Należy więc uznać istnienie bogów. Ponieważ są tego pewni nie tylko wszyscy bez mała filozofowie, ale i ludzie niewykształceni; ponieważ nie ulega wątpliwości także i to, że—jak wyżej mówiłem — mamy w sobie owo z góry powzięte pojęcie, czyli pierwsze wyobrażenie bogów.” W dziele tym natknęłam się na jeszcze jeden interesujący szczegół dotyczący prawa naturalnego, jakie włada człowiekiem. „Co się tyczy postaci bogów, to częściowo określa nam ją natura, a częściowo poucza o niej nasz rozum. Otóż naturze zawdzięczamy to, że wszystkie ludy przypisują bogom postać nie inną niż ludzką. Bo czyż kiedykolwiek bogowie ukazali się komuś bądź to na jawie, bądź to we śnie w jakiejś innej postaci? Lecz żeby nie sprowadzać wszystkiego do typowych wyobrażeń, twierdzę, że objawia nam to również sam rozum. Mamy bowiem przeświadczenie, że najdoskonalsza istota — tak dlatego, że jest szczęśliwa, jak i dlatego, że jest wieczna — winna być zarazem najpiękniejsza. A jakież zestawienie członków, jaki układ rysów, jakie kształty i jaki wygląd może być piękniejszy od ludzkiego?”  Wynika z tego, że prawo naturalne musiało być niezwykle ważne dla tego filozofa. Gdyż podporządkowuje mu niezliczoną ilość rzeczy, które wykonuje człowiek w czasie swojego życia. Według tego prawa nawet bogowie mają najlepszą z możliwych postaci, czyli ludzką.

 

Zgadzam się z propozycją Cycerona. Nigdzie nie ma takiego prawa pisanego, które nakazywałoby nam w coś wierzyć, a nawet jakby było to czy jakieś zasady z góry narzucone byłyby dla nas odpowiednie? Wrzucanie człowieka w formę w którą ma się dostosować nawet w tym zakresie byłoby przekroczeniem pewnej bariery każdego z nas. Zresztą jak wyrwał się Deista z hasłem, że „Człowiek jest mgnieniem wieczności” Może to i prawda, może i jesteśmy drobnym pyłem, który pojawia się w życiu i przemija, może i jesteśmy związani z otaczającym nas światem bardziej niż myślimy? Jesteśmy cząstką natury, dlatego wierzymy, bo to znajduje się w naszych prywatnych i osobistych skłonnościach. Nie wiem czy powinnam ale skłoniłabym się nazwać w tym miejscu wiarę pewnego rodzaju instynktem, którym kierujemy się w tym życiu.

 

***

Rozważania na temat bogów zakończył nasz największy wróg, czyli czas. Dzień upłynął nam na wspólnych przemyśleniach, jednak, gdy „Świątynia mądrości” opustoszała, pytania nie znikły, jednak kłębiły się dalej w głowie. Tak jak podejrzewałam temat ten jest niezwykle zajmujący, dlatego nie mogę powstrzymać się od częstych skojarzeń, nad interpretacji i uciekam od wyznaczonej ścieżki. Zaczynając cały ten temat wydaje mi się że najtrudniejszą kwestią było rozdzielenia własnej wiary od nauki, podporządkowanie się samemu sobie, temu co się czuje według siebie; tego właśnie brakuje osobą, zarzekającym się że są ateistami, „wejścia” poznania siebie. Może warto tutaj przytoczyć Nietzschego „Jest-że człowiek jeno omyłką Boga? Lub Bóg jeno omyłką człowieka?” Bo jeżeli ateiści mówią, że nie wierzą przez religię to wydaje mi się to dość dziwne. Przecież nie trzeba ukierunkowywać się według religii i trzymać jej zasad. Przecież liczy się to czy wierzysz! A gdyby tak wprowadzić religię Zaratustry, w której człowiek wolny od rytuałów i niezwiązany z jakąkolwiek świątynią czy bóstwem szukałby osobistego zbawienia. Czyż nie ułatwiałoby to wielu spraw? Może i niektórym wyda się ta propozycja czystą anarchią, ale ileż załatwiłoby to spraw? Czy to nie przez wielkie religie tego świata jesteśmy tak ograniczeni i podatni na konflikty?

Dowód, który trafia do mnie został podany w dialogu „O naturze Bogów”: „Tym bardziej, widząc tak wielki ruch na niebie, tak dokładną kolejność wszelkich zmian oraz odbywające się w porządku obroty tylu olbrzymich ciał, przy czym w ciągu niezmierzonej i nieskończonej przeszłości nigdy nic w tych obrotach nie chybiło, uzna, że tymi poruszeniami we wszechświecie musi koniecznie rządzić jakaś rozumna istota.”

Bo gdy nocą wyjrzysz na opustoszałe już ulice czując w powietrzu zapach bzu, czy stojąc nad brzegiem morza i patrząc w dal słuchasz szumu wiatru, opowiadającego historie sprzed lat, które się tam wydarzyły, czy gdy wchodzisz utrudzona na szczyt góry i z zadowoleniem spoglądasz na szczyty wokół Ciebie, czy w dolinę tam w dole, malującą się tęczą barw, nie masz wrażenia, że to wszystko jest zbyt piękne, że musi istnieć Czysty Akt, Praźródło, Przyczyna Wszystkiego Ten Poruszyciel. Początek i Koniec wyznaczający ścieżki. Niech sprzeczają się i wątpią, ja wybrałam swoją drogę. 

„Oto, co mniej więcej miałem do powiedzenia o naturze

bogów. A mówiłem to nie dlatego, iżbym

przeczył istnieniu bogów, lecz żebyście poznali, jak

ciemne jest to zagadnienie i z jakimi trudnościami

łączy się jego wyjaśnienie. Tymi słowy zakończył Kotta swoje rozważania.”

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 820  |  Dodano: 2010-03-23 10:26  |  Punkty od użytkowników: 3.76
Komentarze
Zobacz również
Ty zawsze przy mnie stój
opowiadania 2017-11-19 18:24
Nie wiedział jak to możliwe, ale miał przed sobą największego wroga i najlepszego przyjaciela w...
Samotność
poezja 2017-11-18 18:11
Król Marzeń
bajka 2017-11-17 12:46
Bajka dla dzieci i dla dorosłych - zwłaszcza dla dorosłych.
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com