ramariusz
liczba publikacji: 3
liczba punktów: 26

Radośnie czyli jak to dobrze, że oni mają robotę

Krzyś otworzył oko i od razu poczuł zmianę. W izbie było ciepło! Zza okna zniknęły sople zarywające rynnę terkoczącą teraz kroplami odwilży. Tak, to idzie wiosna. Zima najwyraźniej już się znudziła, co było Krzysiowi jak najbardziej na rękę, bo i on miał jej serdecznie dosyć. Zwłaszcza w kontekście wciąż przemakających gazet w butach. Szybko zeskoczył z wyrka i przeciągając się zerknął na kalendarz. Jeszcze aż sześć dni do eksmisji! Rewelka. Całe sześć dni spokojnego życia. Przypomniał sobie, że to dzień wizyty w Bardzo Ważnym Urzędzie. Podczas ostatniego spotkania urzędniczka przestrzegała, że jeżeli nie pojawi się w

odpowiednim terminie, to straci wszelkie Uprawnienia. Nie bardzo udało mu się wydobyć od niej co ma na myśli wspominając o uprawnieniach. Wolał jednak nie robić jej przykrości, więc nie drążył tematu. Chociaż miał pewien żal. Podobno Bardzo Ważny Urząd powinien był wystawić mu Opieczętowany Dokument do okazania w przychodni zdrowia. Dlatego Pani w Okienku nie chciała go zarejestrować. Z drugiej strony to szkoda było fatygi.

- co mi po lekarzu, pocieszał się wtedy Krzyś- skoro i tak nie wykupię recepty. Wygrzebanie się z grypy zajęło mu co prawda trzy tygodnie, jednak leżąc pod kołdrą zaoszczędził na ogrzewaniu, wodzie i jedzeniu. Opracował też koncepcję promocji Miasta na konkurs o pracę. Szczególnie cieszyło hasło, które wymyślił: „Dokądkolwiek się udasz, zawsze do nas trafisz” . 

-         ale tam - żachnął się w duchu – po co do tego wracać. Czas napić się kawki.

Pogodne  usposobienie Krzysia wzięło górę. Zalał wrzątkiem wczorajsze fusy i zajął się śniadaniem. Lubił urozmaicać menu, więc dzisiaj dla odmiany najpierw smarował kanapkę pasztetem z drobiu, a na górę nakładał margarynę. Znad kuchennego stołu, spośród wycinków prasowych nieco figlarnie, zerkał na Krzysia Bardzo Ważny Pan. Obok czerwoną, dużą czcionką życzył sobie – „By żyło się lepiej. Wszystkim”. Krzyś musnął napis wzrokiem. Grymas niezidentyfikowany przemknął mu przez twarz. Przygryzł język od zbyt łapczywego jedzenia czy coś mu zaprószyło oko? Zamachał ręką i krzątając się zaczął podśpiewywać: „In God we trust”. Dochodziła odpowiednia godzina, więc schwycił teczkę skórzaną, czasy prezesowania pamiętającą i zygzakowatym truchtem, omijając resztki śnieżnej katastrofy, podążył na przystanek.

 

  Autobus przyjechał trzy minuty wcześniej. Krzyś pędził, do odległego jeszcze o kilkanaście metrów, przystanku, w towarzystwie starszej tęgawej paniusi w różowościach dzierżącej wielkie  siaty i dziewczyny a la Barbie z wózkiem. Gdy dobiegali, kierowca właśnie zamykał drzwi i ostro ruszał. Krzyś zastukał energicznie w szybę wciskając jednocześnie przycisk otwierania. Uff. Udało się. Pan Kierowca niezadowolony zerkał w lusterko. Krzyś pomagając dziewczynie wprowadzić wózek do wnętrza, odpierał gwałtowne ataki paniusi szturmującej wejście. Później uległ. Paniusia w różowościach przetoczyła się koło niego i zablokowana w drzwiach bezradnie wciągała pakunki. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem tuż po tym, kiedy Krzyś wtoczył siaty do autobusu. Dobrze, że mi nie przyciął drzwiami głowy - pomyślał zadowolony.  Do kolejnego autobusu miał 20 minut, postanowił więc rozkoszować się słońcem i znalezioną na ławce gazetą. Miał sporo czasu na lekturę, bo następny autobus nie przyjechał. Podobno się zapalił. 

 

Do Bardzo Ważnego Urzędu dotarł pięć minut przed godziną kończącą Wydawanie Numerków. Ale dostępu do wejścia bronił rosły Ochroniarz w czerni.

-         przepraszam Pana bardzo, jest pięć minut przed czasem – Krzyś z lekką desperacją

      wskazywał na zegarek.

-         niech Pan przyjdzie jutro - zamknięte – Ochroniarz był niewzruszony

-         bardzo Pana proszę, jechałem tutaj dwie godziny, autobus mi uciekł, drugi nie przyjechał….

-         trzeba wychodzić wcześniej, dzisiaj koniec przyjęć.

-         ale wie Pan, jeśli dzisiaj się nie zgłoszę, stracę wszelkie Uprawnienia, ostatni raz się spóźniam. Bardzo proszę – w głosie Krzysia zabrzmiała nuta rezygnacji.

-         niech pan zadzwoni i zapyta czy pana przyjmą – uchylił nutę nadziei Ochroniarz

Krzyś wyskrobał resztki impulsów z komórki i wykręcił numer Sekretariatu. Miłemu głosowi w słuchawce przedstawił Uprzejmą Prośbę o Wpuszczenie.

-         jest już po godzinie Wydawania Numerków proszę pana, proszę przyjść jutro – miłych głos  odmawiał perswazyjnie.

-         kiedy ja od dziesięciu minut proszę tutaj Pana Ochroniarza o wejście, byłem przed czasem, a jeśli nie wejdę stracę uprawnienia – proszę mnie wpuścić.

-         niech pan da słuchawkę Ochroniarzowi.

-         tak, dziękuje, dziękuję bardzo! Tylko proszę się pospieszyć, bo kończą się impulsy – Krzyś nabrał animuszu i rumieńców na myśl szczęścia, które go za chwilę spotka.

Wszedł.

 

            Obszerna sala Bardzo Ważnego Urzędu wyglądała na zmienioną, niż ją pamiętał sprzed miesiąca. W znanych Krzysiowi miejscach siedzieli inni Urzędnicy, a nad nimi wisiały obcobrzmiące tabliczki. Bezskutecznie szukał wskazówki w którym kierunku się udać. Tym bardziej, że większość stanowisk świeciła pustkami. To znaczy świeciła pustkami w sensie urzędniczym, bo klientów podobnych Krzysiowi było sporo. Tłoczyli się na środku sali wokół filarów i nerwowo zerkali na uwieszone u sufitu wyświetlacze. Teraz Krzyś zdał sobie sprawę na czym głównie polegała zmiana wystroju. Przed miesiącem pod ścianami stały rzędy krzesełek dla interesantów. Teraz siedzenia zniknęły. Krzyś postanowił ustawić się do jakiegokolwiek okienka. Na automacie kolejkowym znalazł przycisk Formalne. Wyciągnął numerek A756.  Przed nim oczekiwały tylko dwie osoby. Kiedy odnalazł odpowiednie stanowiska, Panie Urzędniczki wyposażone w kubki i plastikowe siatki gremialnie opuszczały biurka. Została jedna od literek w-z. Kilkakrotnie wyświetliła numery, ale nikt nie podszedł. Krzyś pomyślał, że skoro zyskał kilka dodatkowych minut, to może zrobi coś extra dla siebie.

 

Już wcześniej upatrzył sobie stanowisko z obiecującym napisem „Szkolenia”. Przed okienkiem nikogo nie było.

-         dzień dobry Pani czy mógłbym prosić o kilka informacji?

-         najpierw proszę wziąć numerek i poczekać – młodziutka Pani urzędniczka wykazała się taktem nie każąc mu czekać na odpowiedź aż skończy rozmowę przez komórkę.

Krzyś podreptał do automatu i pobrał numerek wciskając stosowny przycisk z napisem „Szkolenia”. Po pięciu minutach głos spod sufitu wezwał go do okienka.

-         dzień dobry…- zawiesił glos - był trochę onieśmielony poprzednia próbą nawiązania rozmowy. 

-          dowód osobisty proszę.

-         dowód?! Po co dowód? Chciałem zapytać czy Urząd sfinansuje mi studia podyplomowe.

-         jak mi pan pokaże dowód, to ja odnotuję, że pan tutaj się zgłosił i zyska pan dodatkowe Punkty.

-         aha, zatem chciałem się dowiedzieć czy Urząd może mi sfinansować studia podyplomowe.

-         jest pan zarejestrowany?

-         tak, od ośmiu miesięcy.

-         studia podyplomowe? Jakie ma pan wykształcenie.

-         doktorat z filozofii i magisterium z psychologii, skończyłem też podyplomówkę ze stosunków międzynarodowych i projektów europejskim, w tamtym roku uzyskałem dyplom z….

-         proszę poczekać – przerwała zniecierpliwiona.

Urzędniczka przez dłuższy czas coś przeglądała, na monitorze komputera, robiła wydruki.

Krzyś zaczął się niepokoić czy nie minie mu kolejka w okienku Formalne.

-         proszę Pani czy Urząd finansuje studia podyplomowe?

-         chwileczkę.

Urzędniczka wyjęła z drukarki kilkanaście gęsto zapisanych kartek.

-         proszę się z tym zapoznać, tutaj jest wszystko opisane, musi pan przeczytać regulamin i wypełnić wniosek. O szczegóły proszę pytać pod tym numerem telefonu.

Zapisała ciąg cyfr i przestała się nim interesować.

 

            Krzyś wrócił pod „Formalne”. Urzędniczki już tam siedziały i dzielnie wyświetlały kolejne numerki. Po około czterdziestu minutach Krzyś przysiad na krześle vis a vis starszej Pani.

-    słucham pana – zapytała łagodnie.

-         miałem się dzisiaj u Państwa zgłosić

-         był pan zapytać o Oferty dla siebie?

-         nie, jeszcze nie

-         to proszę pójść, wrócić i powiedzieć mi czy jest coś dla pana.

 

Krzyś wrócił do automatu kolejkowego. Nadusił przycisk  z napisem„Oferty”. Wybrał numerek Z025, który przyniósł mu tylko trzydziestominutowe oczekiwanie. W międzyczasie z lekką nudą policzył Urzędniczki. Zainteresował się tym, bo przed niektórymi okienkami było zupełnie pusto i zastanawiał się co też przez tyle godzin Panie mogą robić na chyba niezbyt wygodnych krzesełkach. Niektóre z nich przemieszczały się po sali więc musiał liczenie zaczynać kilka razy, ale ostatecznie wyszło mu, że w  sali Bardzo Ważnego Urzędu pracowało 25 osób. Ale Krzyś wypatrzył też zamknięte boksy z tabliczkami Kierownik, Kancelaria i Zaświadczenia. Policzył skromnie po jednej osobie i dodał widocznych trzech Ochroniarzy.

-         no proszę ponad trzydzieści osób - mruknął zadowolony podchodząc do Pani Urzędniczki  spod tabliczki „Oferty”.

-          Słuuucham pana – głos Urzędniczki zabrzmiał zniecierpliwieniem.

-         Pani od „Formalne” powiedziała, że powinienem się do Pani zgłosić.

-         przeglądał pan Oferty w komputerze tam, pod ścianą?

-         tak, ale nic nie znalazłem – Krzyś zaczął sobie zdawać sprawę, że niepotrzebnie zajmuje czas Urzędniczce. To niewinne kłamstwo przyszło mu z pewny trudem,  ale takiej wolty w rozmowie się nie spodziewał. Pomimo, że przeszukuje codziennie Internet i wysyła setki ofert tygodniowo, poczuł się winny.

-         to ja też nic dla pana nie mam. Jak pan coś znajdzie to się proszę do mnie zgłosić.

-         to wtedy po co się zgłosić… Jak znajdę…. 

-         wypiszę panu Skierowanie

-         aha….to dziękuję

 

Krzyś wrócił do „Formalne”. Cała procedura do okienka zajęła mu niecałe dwadzieścia minut.

-         dzień dobry – miałem się dzisiaj zgłosić. Byłem już w dziale „Oferty”. Nie ma nic dla mnie.

-         jest pan chory?

-         nieeee?, A dlaczego?

-         to po co pan przyszedł?

-         miałem się do dzisiaj zgłosić pod groźbą utraty Uprawnień – Krzyś  był nie tyle zaskoczony, co pilnie penetrował pamięć czy aby na pewno powinien dzisiaj przeszkadzać tym wszystkim osobom w Bardzo Ważnym Urzędzie.

-         proszę pana. Przepisy się zmieniły nie musiał pan przychodzić.

-         aaaa, to może mogę dostać Dokument z Pieczęciami o Rejestracji.

-         a po co to panu. Jest pan chory?

-         nie jestem teraz, ale mogę zachorować przecież i wtedy lekarz mnie nie przyjmie.

-         to jak pan zachoruje, to się pan zgłosi

-         aha, to dziękuję bardzo

-         proszę, to już wszystko.

 

Na zewnątrz budynku Krzysia oślepiło słońce. Odwrócił się na pięcie w stronę Bardzo Ważnego Urzędu. Radośnie pomyślał o tych wszystkich ludziach pracowicie krzątających się za oknami nowocześnie wykończonej fasady.

-         przynajmniej oni mają robotę – mruknął zadowolony i postanowił zatrzymać ostatnie autobusowe bilety - pójdę pieszo, zajdę akurat na kolację i zaoszczędzę na obiedzie.

Uśmiechnął się do promieni i myśli, że pożytecznie spędził dzień. Wykazał się Aktywnością, uzyskał nowe Punkty. No i wyszedł z domu, popatrzył na ludzi. Nie chciało mu się zajmować  drobiazgową analizą wydatków: bilety na autobus, kilkuminutowa rozmowa telefoniczna i cztery godziny,  które miał przeznaczyć na spotkanie dotyczące pracy w zakładzie pogrzebowym. W biurze! Może jeszcze dadzą mu szansę prezentacji, bo do końca rekrutacji pozostał cały tydzień. Krzyś doskonale wiedział, że tylko pozytywne myślenie może przynieść mu Sukces.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 663  |  Dodano: 2010-03-12 16:50  |  Punkty od użytkowników: 5.00
Komentarze
Zobacz również
Król Marzeń
bajka 2017-11-17 12:46
Bajka dla dzieci i dla dorosłych - zwłaszcza dla dorosłych.
Szpiegowianin w świecie
poezja 2017-11-17 10:35
facecja
\\\"Pożeraże Świadomości\\\" Epilog.
opowiadania 2017-11-16 18:01
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com