AnilG
liczba publikacji: 4
liczba punktów: 52

Dariusz

Dariusz był skrajnie szczęśliwy.

Budził się. Odrzucał kołdrę. Uśmiechał się na siłę. Bo to przecież tak zupełnie nieładnie jest nie cieszyć się z kolejnego dnia. Przecież wczoraj mógł wpaść pod autobus. Albo zostać pobity na przystanku. Przygnieciony przez meteoryt.

Robił dziesięć pompek. Tak dla lepszego samopoczucia. To był jeden ułamek jego skrajnego szczęścia.

Czasami szedł pod prysznic. Na ogół mu się nie chciało. Spryskiwał się obficie Playboye’ m i uważał sprawę za zamkniętą. Golił się. Nie szczędził pianki. Pokrywał nią obficie całą szczękę, zakrywając każdą komórkę skóry, brał do ręki maszynkę. Najlepszej marki, a jakże. Wilkinson albo Gilette. Zależnie od nastroju.

Następnie zdejmował podkoszulek, w którym sypiał i rzucał go na podłogę. Wkładał jakiś

T-shirt, później koszulę. Nie zapinał jej, pozwalał, by swobodnie układała się na jego klatce piersiowej. Ubierał dżinsy. Zapinał zegarek na lewym nadgarstku. Oglądał się w lustrze. Czasami używał szczotki. Zwykle jednak o niej zapominał. Włosy układały mu się więc w efektownym nieładzie.

Wsiadał w samochód. Jechał do pracy. Czasami zatrzymywał się po drodze, by kupić sobie kawę. Latte z pianką. Odtłuszczoną. I jeszcze jedną. Półtłustą. Bo Natasza taką lubi.

Pracował w radiu. Bynajmniej, nie była to ciekawa praca. Był tylko księgowym. Przez całe dnie siedział z nosem w papierach i liczył.

Natasza obejmowała całkiem inną posadę. Codziennie o godzinie dwunastej trzydzieści trzy pojawiał się na antenie jej słodki głos i rzucał jakiś temat. Aborcja. In vitro. Seks przedmałżeński. Aktualne decyzje Sejmu. Zdrada. Homoseksualizm. Tolerancja. Euro 2012. Medale z Vancouver. Nowa książka Janusza Leona Wiśniewskiego. Nowy serial w TVN’ ie. Teściowa. Nieodwzajemniona miłość.

I tak rozpętywała dyskusję. Ludzie dzwonili i głośno bulwersowali się, wykrzykując własne zdanie do słuchawki telefonu.

Że jak to, żeby tak mężczyzna z mężczyzną się całował? Żeby ludzie tej samej płci sobie nawzajem w usta języki wkładali?

In vitro? To dzieło szatana!

Aborcja! Nie odbierajcie życia! To nieludzkie, to wbrew zasadom moralnym! To MORDERSTWO!

Dariusz zawsze odrywał się wtedy od pracy. Ignorował wypowiedzi słuchaczy i słuchaczek, skupiał się tylko na głosie Nataszy. A ta pojawiała się w odpowiednich momentach i choć nie mówiła zbyt wiele, kiedy już się odezwała, jej słowa miały siłę. Pewnie dlatego powierzono jej prowadzenie tej audycji.

I to był kolejny ułamek jego szczęścia.

Po pracy jechał do swojej ulubionej restauracji. Jadł spaghetti, schabowego albo pierogi. Lubił prostotę.

Jeśli był wyjątkowo smutny, wracając do domu kupował butelkę wina. Dwie. No, dobrze, trzy.

Wtedy zamykał się w swoim mieszkaniu, opuszczał żaluzje, siadał na podłodze przed kanapą, otwierał butelkę i upijał się na smutno. Albo żeby raczej zabić smutek. Zneutralizować go. Znieczulić. Uśpić. Choćby na chwilę. Na jedną noc.

Rano budził się i wszystko zaczynało się od nowa.

Wszystkie jego dni były takie same. Jakby Bóg miał za mało czasu i zapomniał o nim, pisząc scenariusze ludzkich losów.

Niektórzy ludzie oddaliby wszystko za odrobinę spokoju. Dariusz oddałby wszystko, by ten spokój zabić.

*

Natasza miała dziś loki.

Przez pół minuty badał wzrokiem ich fakturę, każdy odcień koloru i najmniejsze choćby niedociągnięcie.

Alicja też często miała loki. Uwielbiał je gładzić i nawijać na palce. Czasami zanurzał twarz w burzy jej włosów i czuł ich łaskotanie.

Alicja. Jezu, jak dawno o niej nie myślał. To karygodne wręcz. Przysięgał jej przecież, kiedy leżała wśród tej białej pościeli, że nigdy o niej nie zapomni…

Ale nie mógł o niej myśleć. Bo każde jej słowo, wibrujące mu w głowie, ułamek choćby jej twarzy, pojawiający się przed oczami przyprawiał go o gwałtowny skurcz serca. Cierpienie rozlewało się po ciele, każdym nerwie, topiło go w bólu, uparcie, nie mogąc przestać. Darek dusił się, chciał jęczeć z bólu, wołać o pomoc, upaść na ziemie i błagać o antydepresanty.

Teraz był w radiu. Widziało go kilkadziesiąt osób. Nie mógł dostać ataku depresji tutaj, przy nich. Nie przy Nataszy.

I właśnie kiedy chciał oddalić się do swojego biura, by jakoś sobie poradzić z tym wszystkim, co go nagle ogarnęło, zauważyła go Natasza.

-Cześć, Darek!- uśmiechnęła się promiennie i pomachała mu lekko prawą ręką.

Nie potrafił jej odpowiedzieć. Stał tam, z dwoma kawami na wynos i półotwartymi ustami. Stał, czując jak ból rozlewa się po jego ciele i dociera do każdej komórki, wypełniając ją cierpieniem.

Minął jakiś ułamek sekundy. Spostrzegł, że Natasza jest niedaleko, a on ma dwie kawy. No, tak, prawie zawsze brał dwie kawy, ale jeszcze nigdy nie odważył się dać jej jednej.

Może dlatego, że był zaślepiony bólem, a może dlatego, że Bóg w końcu postanowił zmienić jego życie, podszedł do Nataszy i wręczył jej kawę.

-Proszę- powiedział głuchym głosem- lubisz półtłustą, prawda?

I nie czekając na odpowiedź, odszedł. Prawie pobiegł do swojego gabinetu. Pchnął drzwi z napisem KSIEGOWOŚĆ, a następnie skierował się do pokoju oznaczonego GŁÓWNY KSIĘGOWY. Zamknął drzwi, zastawił je krzesłem, skulił się na swoim fotelu biurowym i zacisnął powieki. Kawa wyślizgnęła mu się z ręki i upadła na brunatny dywan.

Po jakimś czasie ktoś zapukał do drzwi. Odważył się otworzyć oczy. Zamrugał kilka razy gwałtownie, by strząsnąć z rzęs krople łez. Wziął kilka razy głęboki oddech, przejechał dłonią po twarzy i kilka razy poklepał, by nadać jej w miarę przyzwoity wygląd. Wstał, odsunął krzesło, uśmiechnął się sztucznie i otworzył drzwi.

Spodziewał się tylko jednej osoby. I to właśnie była ona.

-Darek…- zaczęła niepewnie, kiedy wpuścił ją do środka-hm, dzięki za kawę- uśmiechnęła się ślicznie- była pyszna.

-Nie ma za co- wydusił, unikając jej wzroku.

Zamilkli na chwilę. Natasza co chwilę to potrząsała lokami, to przeczesywała je palcami, przygryzała wargę i oblizywała usta językiem. Przyglądał jej się z niemą fascynacją. Była tak piękna, że wydawała mu się niemal nierealna. Zapragnął jej dotknąć, a później całować dokładnie każdy centymetr ciała…

-Skąd wiesz, że lubię półtłustą?

Po raz pierwszy, odkąd tu była, spojrzał jej w oczy.

-Bo wiem- odparł krótko.

Mierzyli się przez chwilę spojrzeniami. Prawie utonął w jej oczach. Właściwie nie potrafił określić ich koloru. Na ogół były brązowe, oznaczone gdzieniegdzie jasnymi plamkami. Kiedy patrzył w nie teraz, z brązu przeszły w zieleń i błyszczały jak szmaragdy.

-Ciekawe, co jeszcze o mnie wiesz?- zaśmiała się.

Nie wiedział, co jej na to odpowiedzieć. Szukał słów, ale nie mógł za nic złożyć z nich zdania, godnego jej osoby. Zacisnął więc usta i tylko na nią patrzył.

Niespodziewanie Natasza zmieniła temat.

-Bywasz czasem smutny?

I znów nie wiedział, co odpowiedzieć. Nie wiedział, czy Natasza  żartuje, czy mówi poważnie. Był zaskoczony.

Nie wyglądała, jakby żartowała. Ściągnęła brwi, wyskubane w idealne linijki i mierzyła go pytającym spojrzeniem.

-Tak.

-Bardzo smutny?

Zawahał się.

-Tak.

-A lubisz upijać się na smutno winem za trzy złote z monopolowego?

Lewy kącik jego ust drgnął w niezauważalnym uśmiechu.

-Wpadnij dziś do mnie o dziewiętnastej- wzięła kartkę z jego biurka i naskrobała mu na niej adres- Może wyciągnę coś z ciebie, kiedy będziesz pijany.

Wstała i skierowała się w stronę drzwi. Patrzył na nią i miał nadzieję, że powie coś jeszcze. I nie zawiódł się.

-Zaintrygowałeś mnie tą kawą- powiedziała, uśmiechając się lekko, po czym zamknęła za sobą drzwi.

I to był kolejny ułamek szczęścia w tym dniu.

*

Mieszkała w przedwojennej kamienicy. Ledwo trafił, gubiąc się wśród wąskich, ciemnych uliczek. Miał ze sobą trzy butelki wina.

Bał się, ale jednocześnie był bardzo szczęśliwy. Bo dzisiejszy dzień nie przebiegł identycznie jak poprzedni.

Coś się zmieniało. Darek musiał zadbać, by zmieniło się na lepsze. Potrzebował szczęścia. Nie chciał być skrajnie szczęśliwy. Chciał BYĆ szczęśliwy.

Zapukał do drzwi. Otworzyły się po zaledwie ułamku sekundy, jakby na niego czekała tuż przy drzwiach. Miała na sobie zwyczajny T- shirt i lekką, krótką spódnicę, kończącą się przed kolanami. Nie miała na twarzy ani grama makijażu, loki, mimo zapewnień reklam lakieru do włosów, że zachowają przez cały dzień idealną formę, w lekkim nieładzie pokrywały jej głowę.

-Wejdź- powiedziała cicho- czekałam na ciebie- w lewej ręce trzymała butelkę wina, już otwartą, ale jeszcze nie napoczętą.

-Jesteś smutna?- zapytał, kiedy weszli do salonu.

-Tak.

-Dlaczego?

Spojrzała na niego. Z łatwością dostrzegł jej oczy w otaczającej ich ciemności. Błyszczały jak rozżarzone gwiazdy, choć nie wzięła jeszcze do ust ani kropli.

-Bo kilka tygodni temu…- zaczęła, ale przerwała gwałtownie i pociągnęła kilka łyków z butelki- Bo kilka tygodni temu straciłam dziecko. Po raz kolejny, rozumiesz?! Po raz kolejny dowiedziałam się, że dziecinny pokój znowu będzie stał pusty! Po raz kolejny zrozumiałam, że za dziewięć miesięcy nie będzie budził mnie w nocy krzyk dziecka! Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że wieczory znów będę spędzać z butelką wina!!

Była wściekła. Na siebie i Boga. Płakała z wściekłości. Jej oczy błyszczały jeszcze bardziej, mimo że znajdowały się pod srebrzystą poświatą łez. Jej usta na kilka chwil złączyły się z butelką. Musiała zniszczyć rosnącą falę łez w swoim gardle. Musiała znieczulić swoją świadomość.

Darek nie wiedział, jak zareagować. Typowe „bardzo mi przykro” wcale by jej nie pomogło. Wiedział o tym zbyt dobrze. Na pogrzebie Alicji wszyscy podchodzili do niego i ze smutnymi minami informowali go, jak niezwykle jest im przykro, że Bóg zabrał mu narzeczoną. Ale to wcale mu nie pomogło. Przybiło go jeszcze bardziej. Właściwie niewiele pamięta z tamtego pogrzebu. Napakowano go lekami uspokajającymi, kiedy rozhisteryzował się w szpitalu. Był niczym automat. Słyszał i widział wszystko, ale nie potrafił zareagować. Jakby ktoś nagle wyłączył jego uczucia. Było to niezwykle wygodne, ale męczące jednocześnie.

-Już czwarty raz wszczepili mi do macicy zapłodnioną komórkę- powiedziała po chwili Natasza, mimo że Darek nie zareagował- i już czwarty raz poroniłam.

To by wyjaśniało wszystkie nieobecności Nataszy w pracy, uświadomił sobie Darek.

Tak bardzo chciał móc powiedzieć, że brakowało mu wtedy jej głosu. Ale nie potrafił. Może dlatego, że jeszcze nie wypił ani kropli alkoholu. Pociągnął więc kilka dużych łyków wina.

-Ja też kiedyś kogoś straciłem- wydukał, spoglądając w ciemnoczerwoną ciecz, spływającą po butelce.

Natasza przysunęła się bliżej niego. Dmuchała mu swoim nasiąkniętym winem oddechem w prawy policzek. Czuł emanujące ciepło jej ciała. Miał ochotę wyciągnąć ręce i przyciągnąć ją do siebie. Dotknąć wargami jej ust. Poczuć ją.

Ale wciąż nie mógł.

-Miała na imię Alicja- zaczął, po kilku głębszych łykach wina- miała śnieżnobiałą cerę, czarne oczy i czarne włosy. Prawie jak Królewna Śnieżka- uśmiechnął się lekko- Zresztą, często ją tak nazywałem.

Czuł zbliżającą się falę cierpienia. Znowu. Przez chwilę tylko pił, by znieczulić własne ciało na ból. Kiedy znów potrafił mówić, pierwsza butelka leżała pusta.

-Z tą różnicą, że Królewna Śnieżka nie miała białaczki. A przynajmniej nie wspomnieli o tym w bajce. Zaczęło się od zapalenia płuc. Alicja miała jakieś powikłania, więc wylądowała w szpitalu. Tam wykryli jej białaczkę.

-Darek…- zaczęła Natasza wolno, ale nie pozwolił jej dokończyć.

-Wiesz, co mi powiedziała, kiedy całowaliśmy się po raz pierwszy? „Jesteś pewny, że chcesz się angażować?” spytała. „Jasne” odpowiedziałem „Tylko przy tobie jestem szczęśliwy”. „Każde cierpienie jest skutkiem szczęścia” odparła wtedy „Lub jego braku”.

-Darek…- jęknęła cicho, widząc pobłyskujące łzy na jego policzkach. W jednej chwili zapomniała o własnych cierpieniach. Teraz jej serce przejęło współczucie dla Darka.

Objęła go w talii lewą ręką i położyła głowę na jego piersi. Zaskoczony Darek dopiero po chwili także ją przytulił. Zrobił to niezwykle delikatnie. Położył prawą rękę na jej plecach. Lewą pogłaskał ją najpierw po włosach. Dopiero później przyciągnął ją lekko do siebie.

-Bóg nas nie kocha- wyszeptała w ciemność Natasza.

Nie odpowiedział. Był porażony dawką jej bliskości, jaką mu zaserwowała. Jego oddech przyśpieszył kilkakrotnie. Natasza poruszyła się delikatnie w jego ramionach. Podwinęła się jej spódnica, ukazując spory kawałek nagiego uda.

W uszach mu szumiało, w mózgu miał tylko pustkę, serce waliło mu w klatce piersiowej, obijając się o żebra. Krew ostro spłynęła w dół.

-Darek…

Poruszyła się. Jej twarz była teraz na wysokości jego. Pochylił się i lekko dotknął jej górnej wargi ustami.

Reakcja była niesamowita. Natasza najpierw zesztywniała. Już chciał odsunąć się od niej, bojąc się, że posunął się za daleko. Jednak nie pozwoliła mu na to. Delikatnie dotknęła dłońmi jego twarzy, przesunęła po świeżo ogolonych policzkach, uważnie patrząc mu w oczy.

Ich usta znów się spotkały. Całowali się zachłannie i namiętnie, niezwykle gorąco, jakby od wieków nie zaznali tej przyjemności.

Kiedy zdjęła T- shirt, zaczął delikatnie całować jej piersi. Obejmowała go rękami za szyję, z zamkniętymi oczami i rozchylonymi wargami. Oddychała szybko.

Całował każdy milimetr skóry jej piersi, nie odważając się jednak ściągnąć jej stanika, błądził dłońmi po jej plecach.

W którymś momencie po prostu przycisnął ją do siebie i spojrzał w ciemność załzawionymi oczami.

Płakał.

Ze szczęścia.

-Będziesz przy mnie? Już zawsze?- wyszeptała.

Wtulił twarz w jej ramię.

-Będę. Będziemy szczęśliwi- urwał na chwilę- I wiesz co? Nie będziemy cierpieć.

Uwierzyła mu. A przynajmniej chciała wierzyć.

Liczyło się tu i teraz. Jutra mogło nie być.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 518  |  Dodano: 2010-03-13 16:53  |  Punkty od użytkowników: 3.48
Komentarze
Zobacz również
Ty zawsze przy mnie stój
opowiadania 2017-11-19 18:24
Nie wiedział jak to możliwe, ale miał przed sobą największego wroga i najlepszego przyjaciela w...
Samotność
poezja 2017-11-18 18:11
Król Marzeń
bajka 2017-11-17 12:46
Bajka dla dzieci i dla dorosłych - zwłaszcza dla dorosłych.
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com