mrozinski
liczba publikacji: 1
liczba punktów: 83

Na parkingu

Wyjął kluczyki ze stacyjki, wszystko ucichło. Na szybie zbierały się płatki śniegu. Kiedy samochód zatrzymał się na parkingu dopiero zaczynało prószyć. Zgodnie z prognozami w ciągu dnia świeciło niemal wiosenne słońce, a nocą temperatura spadła i zima dała znać o sobie. Oboje milczeli. Parzyła błędnym wzrokiem na najbliższą latarnię. Miała brudne włosy, nie cierpiał tego. Sam był nieogolony, ale przecież to nie to samo.

- Nie umyłaś dziś włosów. Wiesz, że tego nie lubię.

     Nie zareagowała. Uznał, że to i tak bez znaczenia. Po chwili wyciągnęła paczkę wiśniowych Diarum i zapałki. Zapalniczka byłaby zbyt prosta. Zbyt wiele prostych osób używa zapalniczek. Ona miała być bardziej skomplikowana nawet w tak banalnych sprawach. Może brudne włosy również były wcześniej zaplanowane.

- Nie stać nas na fajki. - powiedział - Mieliśmy oszczędzać na wszystkim. Kupując je myślałaś o kredycie?

     Znów nie odpowiedziała. Wzięła papierosa do ust, ale nie zapaliła. Nadal wpatrywała się w światło latarni.

- A kiedy paliłaś pierwszego myślałaś o tym, że to uzależnia? Myślałaś, ile przez te wszystkie lata wydasz na fajki? Czy ty w ogóle myślisz? Wiesz ile kosztują?

     Spojrzała na niego zmęczonymi oczami. Nie zaprotestowała, gdy zabrał jej Diarum i kiedy wyjął niezapalonego papierosa z ust. Otworzył drzwi i wyrzucił wszystko na zewnątrz. Przy okazji do samochodu wdarło się kilka płatków śniegu. Pogoda pogorszała się. Przednia szyba była niemal całkowicie pokryta śniegiem. Światło latarni było ledwie widoczne. Włączył radio, pobawił się ustawieniami niskich i wysokich tonów. Przerwał gdy spiker zapowiedział kolejną piosenkę.

- Kiedyś bez przerwy przy tym skakałaś, pamiętasz? Teraz nie chce ci się nawet ruszyć. Pamiętasz kurs tańca? Po kilku latach byłaś naprawdę niezła. A teraz nic ci się nie chce. Nic nie robisz. Nie myłaś się dzisiaj, prawda? Wczoraj wieczorem chyba też nie. Nawet śniadania nie zrobiłaś. Musiałem w biegu zjeść kanapkę. Jadłaś dzisiaj coś?

     Nie zdziwiło go to, że i tym razem milczała. Wiedział, że nic nie jadła. Dba o linię? Powinna najpierw zadbać o ubranie; co najmniej tydzień chodzi w tym samym. Robiło mu się niedobrze, gdy patrzył na wytarte jeansy i brudną, śmierdzącą koszulkę. A może to nie koszulka śmierdziała, tylko ona? Próbował przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz widział ją w łazience. Dwa dni temu? Co prawda siedziała w łazience cały wieczór, ale nie myła się. Po prostu siedziała i nic nie robiła. Tak więc brudne włosy nie były zamierzonym efektem. A jeszcze kilka miesięcy wcześniej każdego wieczoru czysta i pachnąca perfumami próbowała namówić go na kino, klub czy choćby spacer.

- Chodźmy dziś do kina, jeszcze zdążymy. - zaproponował.

     Powiedział to bez cienia nadziei w głosie; przecież i tak nie odpowie. Wszystko było jej obojętne. Mógłby zawieźć ją do Cinema City i kupić bilety na dowolny film. Siedziałaby i wpatrywała się w ekran, tak jak wpatrywała się w szybę, mimo że latarnia była już zupełnie niewidoczna.

- Co ty sobie wyobrażasz? – powiedział nieco ostrzej niż zamierzał, ale kontynuował – Myślisz, że będę harował całe dnie przed komputerem, a potem wracał do tego chlewu w domu? Myślisz, że po całym dniu jeszcze będę robił kolację? Potem zmywał, sprzątał i prasował? O co ci chodzi? Pół dnia śpisz, a potem siedzisz na dupie i nie kiwniesz nawet palcem. Głupiego psa nie nakarmiłaś; zdechłby z głodu i nawet byś nie zauważyła. A ja będę pracował osiem, dziesięć, dwanaście godzin żebyś miała na fajki? Może wróć do rodziców, niech pracują na córeczkę. – przerwał na chwilę. Milczenie doprowadzało go do szaleństwa. Chwycił jej włosy – Odpowiedz mi, ty brudna dziwko. Rusz się albo wypieprzaj! – Brutalnie potargał jej włosy. Gdy wybuchła płaczem, puścił ją.

- Spierdalaj! – wrzasnęła i wyskoczyła z samochodu zostawiając otwarte drzwi. Wybiegła na ulicę, zatrzymała się na chwilę i rozejrzała. Nadal płacząc pobiegła w stronę latarni.

     Przestraszył się, ale nic nie zrobił. Siedział chwilę nieruchomo, potem przypomniał sobie o papierosach. Uchylił drzwi i odgrzebał je spod śniegu. Udało mu się zapalić. Na wargach poczuł wiśnię. Zamknął drzwi, uruchomił samochód i powoli ruszył za nią. Śnieg zaczął padać na asfalt osłonięty dotychczas przez auto.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 699  |  Dodano: 2010-01-21 14:10  |  Punkty od użytkowników: 4.19
Komentarze
Zobacz również
Porzucony Aquapark cz. 5
opowiadania 2017-12-18 12:54
Demon: Lis Północy
opowiadania 2017-12-13 21:13
Wracamy do kampanii na północy!  Mam nadzieję że kilka następnych opowiadań zakreśli...
Porzucony Aquapark cz. 4
opowiadania 2017-12-12 16:26
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com