
Barbara Janas Dudek
Chorzowianka – rocznik 76. Ukończyła Wyższą Śląską Szkołę Zarządzania. Pasjonatka sztuki, psychologii, podróży i słowa. Związana z Klubem Literackim Barwy, a także z Klubem Promocji Poetyckich Macieja Szczawińskiego.
Laureatka kilku konkursów poetyckich. Ostatnio nagrodzona w VI ogólnopolskim konkursie poetyckim „Struna Orficka”. Gość „Artystycznych Spotkań” w radio Katowice. Zadebiutowała w 2009 r. tomem wierszy "Oczy na uwięzi", z którego już dawno przestała być dumna. W 2011 r., nakładem Zaułku Wydawniczego Pomyłka ukazał się arkusz poetycki "Alfabet Lęku". Jej teksty ukazały się również w kilku almanachach poetyckich „Toposie”, „Kwartalniku” i „Szafie”. Współorganizator chorzowskich imprez literackich „Port Poetycki” Współpracuje z Nieregularnym Pismem Kulturalnym "Kwartalnik"
Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej, albo darzysz szczególnymi względami?
Pisanie wierszy jest konsekwencją fotograficznej rejestracji otaczającego mnie świata. Filtruję docierające obrazy przez pryzmat własnej wrażliwości. Niejednokrotnie uruchamiam empatię, co sprawia, że wcielam się (w swoich tekstach) w postaci funkcjonujące jako podmioty liryczne. Dzięki temu teksty stają się naturalistycznym oddźwiękiem relacji człowiek – zewnętrzny krajobraz ( w tym człowiek – przedmiot ). Oczywiście czerpię z szeroko pojętej symboliki literatury i sztuki, uciekając jednocześnie od brutalności pierwotnego dna wiersza.
Próba odpowiedzenia na pytanie dlaczego wybrałam akurat te trzy wiersze byłaby formą daleko idącego ekshibicjonizmu, przed którym się bronię. Oddaję więc trzy ulubione dzieła licząc, iż czytelnik wyłuska zamierzone intencje autora. Mam jednocześnie nadzieję, że wiersze same w sobie niosą odpowiedź dlaczego właśnie ONE.
ważka dziewica
mężczyźni bójcie się pięknych świtezianek
las ma gęste ścięgna włosów i oczy zlepione
chłopcy bójcie się śpiewu młodych brzóz
wasze ciała białe młode koszule i jasne włosy
dla was spokojne wioski
kobiety z szerokimi biodrami
będą wam rodzić jędrne córki
na pokuszenie
bójcie się pięknych świtezianek
nie wchodźcie do lasów
nie dotykajcie drzew
alfabet lęku
zawsze zaczyna się niewinnym A matka
mówiła że nie spadniesz na cztery łapy
Będziesz teraz wspinać się niżej zamykać
drzwi i okna wchodzić do szafy
Co mogła przewidzieć poza marynarką
między nogami już tylko Dom
bo brzuch i ludzie powiedzą
Eh... i tak zawsze kończy się
przy garach Firanki dostała na gwiazdkę
Gówno prawda że mnie kochasz
Huśtawkę zmontowałam sama
I nie myśl że będziemy spali w jednym łóżku
Ja się nie boję ciemności (tylko ta samotność)
Kochanie nie odchodź chciałam tylko...no wiesz
Lubiła nawet te prezenty młynki odkurzacz
Łatwo przeszła na ty z pracą pokojówki
Mówili że dorabiała na nowy rower dla syna
nocnymi zmianami pościeli Nic nie zrobiła
bo zrobiła wszystko Ojciec mówił
że zostanie sama z rachunkami
w kieszeni Przecież córeczka brzydka
koślawa i do tego głupia Ryba na święta
a w tygodniu jajka i mortadela
Synku prosiła nie pij
Tomaszek pił więcej U wujka na urodzinach
wypadł przez okno
Wiozła go do szpitala zamiast kupić buty na zimę
Zapalenie płuc przyszło z pierwszym śniegiem
kiedy skończyła ostatnią parę wełnianych kapci
dla sąsiada...A
nie zdążyła zaprosić go na konfitury
rzeczo wnik
coraz częściej przyglądając się rankom
strukturze skóry białym krwinkom w moczu
schodzę na kolejne poziomy włókien i kości
krzesło na którym mnie przewieszono stoi tutaj 45 lat
lite drewno klejone wbijane tapicerowane siedzenie
jedna noga za krótka a może podłoga krzywa
punkt odniesienia zależy od tego czy spadam
czy siadam rzadko udaje się stanąć na dwóch łapach
mam wyostrzony zmysł nierównowagi mimo to
wchodzę na drzewa oddając ciało młodym pędom
jabłoni
© Barbara Janas Dudek
fot. Beata Patrycja Klary
Za zgodą Artpub http://artpubkultura.blogspot.com/2011/11/3-ulubione-dziea-barbara-janas-dudek.html