Narkotyki, alkohol, literatura

Autor: Leszek Milewski

pijakWedług środowiskowego dowcipu Jerzy Pilch jest jak wino: śmierdzi winem. Pisarz ten wielokrotnie w wywiadach podkreślał swoje sukcesy na niwie alkoholowej. Słynne "wypiłem w życiu tysiąc litrów wódki!" czy nie mniej ważkie zwierzenia o wielotygodniowych ciągach pijaczych to przekonujący dowód, iż warszawianin zdobył himalaje alkoholizmu, w dodatku na szczyt ów nie tylko wspinając się, co wbiegając. Tekst ten nie ma jednak na celu krytyki Pilchowego pijaństwa. Każdy pije tyle ile może, Pilch ma dar picia, czy też może wielkie umiejętności w tej materii na które lata zapracował, i chwała mu i zazdrość zdrowa. Symbioza w jakiej żyje Pilch ze swoim nałogiem stanowi natomiast ważny głos w dyskusji o wpływie środków psychoaktywnych na możliwości twórcze. Autor "Spisu cudzołożnic" nigdy nie ukrywał, że najlepiej pisze mu się po pijaku.

 

Być może najbardziej ortodoksyjnym zwolennikiem wspomagaczy był nowojoroski malarz Jean Michel Basquiat. Twierdził on, iż w życiu nie osiągnąłby nic, gdyby nie heroina. Oczywiście ćpał bardzo dużo, a już zawsze podczas malowania; w konsekwencji w późniejszym czasie jego stan zdrowia znacząco się pogorszył. Przyjaciele doradzali mu by przynajmniej spróbował ograniczyć  nałóg, Basquiat bał się jednak, że jego obrazy malowane na trzeźwo będą bez ikry i bez magii, zwyczajnie słabsze. Troska o jakość własnej twórczości była tutaj ważniejsza niż troska o własne zdrowie i życie. Dlatego do końca życia zażywał brown sugar w ilościach, w jakich większość ludzi spożywa herbatę lub kawę. Zmarł bardzo młodo, w wieku dwudziestu ośmiu lat. Można tu jednak zadać pytanie: czy wolałbyś żyć krótko, ale osiągając w tym czasie światową sławę, czy jednak długo, ale przeciętnie? Basquiat, swoim bądź co bądź poświęceniem dla sztuki, opowiedział się za pierwszą opcją bardzo zdecydowanie.

 

Największym polskim ćpunem wśród artystów prawdopodobnie na zawsze pozostanie Witkacy. Ciężko będzie komuś przebić praktyki z bodaj wszystkimi dostępnymi wówczas narkotykami, w tym większość udokumentowana w kultowym Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter, wydanym w 32' zapisie ponarkotycznych tripów artysty. Nawet w dzisiejszych czasach taka książka wywołałaby duże kontrowersje, a co dopiero wówczas, w czasach Piłsudskiego, niemych filmów i ograniczania praw wyborczych dla kobiet. Do narkotycznego dorobku Witkiewicza trzeba wliczyć jego zakład portetowy, w którym zawsze obok podpisu autora widniał specyfik pod którego wpływem był autor podczas malowania. Z tak kreatywnym podejściem do narkotyków Witkiewicz nie miałby się czego wstydzić pośród najsłynniejszych artystycznych "eksperymentatorów".

 

A tych nie brakowało. Słowacki chętnie ćpał opium, podobnie Verlaine i Rimbaud. Baudelaire nie ograniczał się tylko do opiatów, eksperymentował nader chętnie. W ich przypadku jednak nie można powiedzieć o braniu na potrzeby sztuki, tak jak u Witkacego czy Basquiata. Opium było w XIX wieku w paryskich kręgach kulturalnych równie popularne co współcześnie piwo, i jeśli miało ono wpływ na teksty tych autorów, to niejako tylko przy okazji. Nie znaczy to jednak, że to "niejako przy okazji" nie może być mocną stroną pisarza. William Burroughs, autor "Ćpuna" i "Nagiego lunchu", był "przede wszystkim narkomanem, dopiero potem pisarzem"… To widać w jego tekstach, to jest także ich najmocniejszą stroną. Podobnie Hunter.S Thompson ćpał, bo taki wyznawał styl życia (lata 70', Kalifornia) a literatura była raczej przy okazji. Jeszcze inne podejście do dragów mieli Philip K Dick i Auden, którzy brali speed, bo łatwiej im było po tym wysiedzieć wiele godzin przy maszynie do pisania. Między 63' a 64' Dick dzięki takiemu amfetaminowemu wspomaganiu napisał jedenaście powieści. Auden natomiast przez całą karierę wykorzystywał speed jako źródło energii do pracy, dodatkowo nie żałując sobie także seconalu, a także - kolejnego tematu rzeki - wódki.

 

Według historyków XX wiek był stuleciem wojen. Historycy literatury śmiało jednak mogą mówić, iż XX wiek był stuleciem genialnych pijaków. Nie żałowali sobie nobliści Faulkner i Hemingway, innowator Joyce czy Truman Capote. Żulem był mistrz kryminału Raymond Chandler, dzielnie spijali się dramaturg Tennesse Wiliams, poeci Dylan, Kerouac, o Charlesie Bukowskim nawet nie wspominając. Co ciekawe, twórczość powyższych autorów zazwyczaj koresponduje z ich doświadczeniami alkoholowymi. Przykładowo melancholijny, neurotyczny w prozie Hemingway, pił by zapijać smutki; natomiast kapitalny Joyce po alkoholu był raczej podekscytowany, słynął z wywoływania burd i bójek w pubach. Analogicznie ekskluzywny Capote przypominał raczej współczesne gwiazdy, rozbijał się po pijaku samochodem, stawiał się pijany na nagranie talk-showu. Nie ma jednak żadnych wiarygodnych źródeł na ile alkohol "pomagał" im pisać, a na ile był po prostu destrukcyjnym hobby. Faulkner na przykład nigdy nie pił przy pisaniu, traktował picie jako odskocznię, natomiast już wspomniany Capote siadał do maszyny do pisanie zawsze przynajmniej z butelką martini.

 

Trudno sobie wyobrazić, by regularnie palący hasz księgowy czy maszynista wspomagał tym działaniem swoją karierę. Odmiennie artyści, którzy z całą pewnością reprezentują jedyny zawód, w którym ów przysłowiowy hasz może pomóc w odnoszeniu sukcesów zawodowych. Doskonale ilustruje to zarazem z jak fundamentalnie odmienną profesją mamy tu do czynienia. Ktoś sarkastyczny mógłby zadać teraz pytanie: a więc co, żeby dobrze pisać, komponować i tworzyć, muszę ćpać, ćpać a do tego upijać się w trupa, bo to jest droga do sukcesu? Maciej Maleńczuk na tak postawione pytanie odpowiedział otwarcie: artyści powinni brać narkotyki. Jakkolwiek Maleńczuk to człowiek dobrze zorientowany w temacie, w dodatku sam po doświadczeniach między innymi z heroiną, to mimo wszystko przedstawianie sprawy w tak czarno-białych barwach byłoby dużym nadużyciem - historia sztuki nie składa się przecież z samych ogarniętych ciężkimi nałogami degeneratów. Ignorancją byłoby jednak pomijać wpływ narkotyków i alkoholu na jej bieg.

 

Na zdjęciu: obraz Albert Anker: Der Trinker, 1868

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 4230
Komentarze
-5-
poezja | 2017-10-16 00:06
www
Mogło być gorzej
pozostałe | 2017-10-13 22:55
Hardy
Przygoda Franka
bajka | 2017-10-11 11:16
Mgielka
Kot Damazy
poezja | 2017-10-09 13:04
SEMPER
pokaż wszystkie »
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com