
Nie czuje się poetką i nie przejmuje się krytyką. Na allarte pisze z powodzeniem, choć, jak sama twierdzi – nie nazwałaby swoich tekstów wierszami. O temperaturze pokojowej, „Wilku stepowym”, Babci i o Puszkinie rozmawiam z Aliną Przybylską (allartowską ALĄ). Z dedykacją dla wszystkich, którzy piszą – i po prostu czerpią z tego przyjemność. Polecam!
- Kiedy Gabriel Garcia Marquez wydał „Sto lat samotności” (1967) i niedługo potem udał się do teatru - publiczność, zamiast skupić się na sztuce, przywitała pisarza oklaskami, owacją i okrzykami „Brawo! Za pana książkę!”. A co współcześnie może być, Pani zdaniem, najlepszym dowodem popularności pisarza?
„Sto lat samotności” to piękna i mądra książka. Marquez jest pisarzem o dużym dorobku literackim i zapewne zasłużył sobie na taki aplauz całą swoją twórczością. Urodziłam się troszkę za późno (1967), ale też oklaskiwałabym Jego książkę:) Współcześnie, coraz trudniej o tak spontanicznie okazywaną sympatię. O popularności świadczą co najmniej dwie rzeczy, ilość sprzedanych egzemplarzy oraz ilość przeczytanych. Ale nie mnie o tym sądzić:)
- Jaką rolę w procesie twórczym odgrywa krytyka? Jakie ma ona znaczenie dla Pani?
Nigdy nie nazywam swoich tekstów wierszami. Nie chciałabym być posądzona o zadzieranie nosa, ale na to jaką formę przybiorą moje myśli i o czym w danym momencie mam ochotę opowiedzieć, na pewno nie wpływa krytyk. Chętnie wysłuchuję uwag osób, które sobie cenię. Szanuję wszystkie opinie bez względu, czy się z nimi zgadzam, czy też nie. Czasami negocjuję:) Nie czuję się poetką, dlatego też mam ten luksus – nie muszę przejmować się krytyką:)
Nawiązując do pytania – przychodzi mi do głowy fragment utworu Jacka Kaczmarskiego „Postmodernizm”:
Wszystkie mody, wszystkie style
Równie piękne są - i tyle.
(Lub jak chcesz, równie szkaradne -
Konsekwencje tego żadne).
Zachwyt tyle wart, co wzgarda,
Stryczek tyle, co kokarda,
Prawda tyle, co jej brak
Smaku brak - tyle co smak.
- Jak mogłaby Pani określić swoją poezję?
Moja własna terapia.
- Jakie cechy, Pani zdaniem, powinien mieć dobry pisarz?
Parafrazując Stachurę: Być uważnym, pełnym pasji i tego trzymać się trzeba.
- Co jest Pani zdaniem ważniejsze – treść, czy autorska kreacja pisarza? A być może w ogóle nie warto rozdzielać tych dwóch rzeczy?
Forma jest zawsze pustką, którą trzeba czymś wypełnić. Tutaj możnaby się długo rozwodzić nad formą i treścią.
- „Wolę w sobie czuć prawdziwie diabelny ból, niż zdrową temperaturę pokojową”. Co jest dla Pani inspiracją? Co prowokuje Panią do pisania?
Osobiście, wolę temperaturę pokojową - dlatego zaczęłam pisać. Moje teksty to próba nazwania tego, z czym nie potrafiłam sobie poradzić. Nazwane – znaczy oswojone:) Co mnie inspiruje? Czasami wystarczy zdanie, gest, obraz, Babcia:) Jednym słowem – otoczenie, w którym przyszło mi przebywać, lub takie, które w danym momencie sobie wybrałam:)
- Co jeszcze, poza „Wilkiem stepowym” wpisuje się na listę Pani ulubionych książek?
H. Hesse w całości
E. Stachura, M. Hłasko
Paragraf 22
Lot nad kukułczym gniazdem - zabrałam sobie do szpitala - lekarze byli zdziwieni:)
Mistrz i Małgorzata
I.B. Singer
Dostojewski, Sołżenicyn,
Szczypta poezji Świetlickiego, garść Ewy Lipskiej, kostkę J. Rybowicza, ze dwie mapy Darka Foksa,
Dużą łyżkę Karaska :)
Niezapominając o Kochanowskim, Mandelsztamie (urodził się w tym samym dniu co moja Babcia 15.01)
Cwietajewej, Okudżawie, Wysockim, ukochanym Kaczmarskim…
Czy mam wymieniać dalej?
Borges, Cortazar, Fuentes,
Zola, Cioran, itd.
- Od pewnego czasu coraz większą popularnością w Polsce cieszy się literatura hiszpańska i latynoamerykańska - Marse, Mendoza, Montalban, Llosa… Jak Pani myśli, czego współczesny czytelnik szuka w literaturze? A co dla Pani jest najbardziej cenne?
Był okres w moim życiu, kiedy to miałam przyjemność pracować w antykwariacie i zapewniam Panią, że ilu klientów - tyle oczekiwań. Opowiem pewną anegdotkę antykwaryczną .
Pewnego popołudnia zawitała do nas kobieta i poprosiła o pokazanie „książki z jakimiś obrazami”… Podałam jej album z Galerii Puszkina, a ona przewracając stronice zapytała: „A tu są tylko obrazy Puszkina…?”
Zaprawdę powiadam - nie dogodzisz gustom czytelnika:) A co się tyczy realizmu magicznego - cóż, jest po prostu magiczny:) Co dla mnie cenne w sztuce? Pokazanie mi spraw, rzeczy, historii, których do tej pory nie dostrzegałam:)
- Który z Pani wierszy opublikowanych do tej pory na allarte uważa Pani za najważniejszy i dlaczego?
Uważam, że wszystkie moje teksty, były warte poświęconego im czasu. Najważniejszy dalej drepcze w kółko skacze do oczu, żeby być zobaczonym (Msza Wędrującego, E. Stachura).
- Co mogłabym znaleźć na Pani liście literackich planów na przyszłość? Czego mogłabym Pani życzyć?
Moje plany literackie?:) Móc dalej pisać, nazywać, układać, najlepiej jak potrafię :) no może jeszcze ciut lepiej:) Czego można mi życzyć? Na pewno nie stu lat – liczy się bowiem jakość, nie ilość:) A tak zupełnie poważnie – zdrowia.
- A więc życzę dużo zdrowia, a sobie więcej tak inspirujących rozmówców, jak Pani. Dziękuję za rozmowę.