Siedzę sobie, macham nóżką i popijam kawusię... Normalka. Jak to w pracy. Po drugiej stronie biurka siedzi Nadworny i robi dokładnie to samo. Popija i macha. Tyle, że jest w mojej pracy, a nie w swojej.
- Co robisz? - pytam z grzeczności i trochę dla podtrzymania rozmowy.
- Myślę - Nadworny odpowiedział z wyraźną dumą w głosie. A może mi się tylko wydawało?
- Ty, a może ty tylko myślisz, że myślisz?
- Czyli jednak myślę.
- W sensie ogólnym to i owszem, ale tak naprawdę, to myślenie ma sens tylko wtedy kiedy coś z niego wynika. A z myślenia o myśleniu to nawet filozof nie wyżyje.
- Hmmm???
- ...bo go zrozumieją po śmierci. I pośmiertnie uznają za wielkiego. Tylko, że wtedy to jemu już sława mało potrzebna. I na bułki nie musi zarabiać. Artyści mają tak samo.
Nadworny zaszczycił mnie spojrzeniem jednoocznym. Leń jeden. Nawet mu się drugiego oka nie chciało otwierać.
- A co artyści mają do tego?
- A to, psze pana, że dobry artysta, to biedny artysta. Nie wiesz? Jak ma kasę to znaczy, że chałturzy. A jak nie ma, to tworzy. Ku chwale. Ku pamięci. I ku wartościom wyższym, ku...
- Tak apropo artystów to mam problem - sennie powiedział Nadworny przerywając moje wywody.
No! Nareszcie coś interesującego! A już myślałam, że zasnę.
- Co jest?
- Do opery muszę iść.
- E... no wiesz! Już myślałam, że coś prawdziwego. Jakiś big problem, a ty mi tu z operą. Pikusiem takim wyskakujesz - powiedziałam rozczarowana. I znowu oklapłam.
Coś mi jednak nie dawało spokoju. No bo niby dlaczego opera ma być problemem? I to takim, że koniecznie trzeba się nim dzielić? Fajna jest. Czasami.
- Czekaj no, ty tak musisz bo musisz, czy musisz bo pod przymusem?
- Że co? - Nadworny na chwilę stracił wątek, ale że inteligentna z niego bestia to w mig go złapał - No! Żebyś wiedziała, że pod przymusem. Z żoną szefa. ...
- Tą żoną? Tego szefa? - zapytałam średnio inteligentnie, bo szef jak wiadomo jest tylko jeden. I póki co, ma jedną żonę.
- Achaś....- westchnął przeciągle - Teraz rozumiesz?
- Biedactwo! Ale jak mus to mus. A on co? Wykpił się?
- No! Moim kosztem!
- Jedno co dobre to, że sobie posłuchasz.
- Ale ja się na tym nie znam. Nie odróżniam opery od hip-hopu!
- To akurat proste jest. Opera jest wtedy jak bohater zostaje zasztyletowany i zamiast krwawić jak każdy normalny człowiek, śpiewa...
Stamtąd słyszysz?poezja 2012-05-18 00:20 | Powrótpoezja 2012-05-17 20:06 | kropli, proszę nie łykaćpoezja 2012-05-17 18:56 zamieniane, zbajtlowane, takie i śmakie, ogrom razy (jest gdzie indziej, L...pl) |