Rybert de Nitro
liczba publikacji: 50
liczba punktów: 1371

BAJKA TYM JAK GŁUPI MAŁPOLUD ZAŁATWIŁ MĄDREGO DŻINA, A TEN MÓGŁ MU JEDYNIE NASKOCZYĆ

 

 

Las równikowy, w którym rozegrała się ta historia był rażąco idealny, nawet jak na znaczenie zwrotu „las równikowy”, którym niewątpliwie był, bo jeśli nie był lasem równikowym, to czym by w takim razie był? Przez swój posunięty do absurdu encyklopedyczny pedantyzm najzwyczajniej nie wyglądał na normalny las równikowy, tak jak czasem zbyt zielona trawa, zbyt żółte słońce albo niebo tak błękitne, że aż białe. Spośród nienaturalnie naturalnych palm wyłonił się niewyróżniający niczym szczególnym pośród swojej populacji jaskiniowiec, intuicyjnie wyczuwając porę lunchu. Po intensywnej penetracji znajdującej się w zasięgu wzroku materii, udało mu się znaleźć dosyć podejrzany i niezbadany jak dotąd przez niego gatunek deserowego kokosa, co, do którego jeszcze przed objęciem w posiadanie podjął konkretne plany. Podniósł go i uważnie obejrzał, kategorycznie odrzucając na tym etapie możliwość odstąpienia od konsumpcji. Po zaczepnym i dość odważnym użyciu głowy, dokładniej kości czołowych w celu rozłupania kokosa postanowił zmienić taktykę, która jeszcze nigdy mu się do niczego nie przydała (w szczególności zważywszy na niedogodność krótkookresowych utrat przytomności po uderzeniach). Usiadł w kucki, aby dokładniej przyjrzeć się złośliwemu posiłkowi. Kiedy przetarł zakurzoną powierzchnię, wpatrzyło się w niego z podziwem odbicie na dziwnie błyszczącym kokosie. Przyszła pora na ostateczną metodę, której nie znosił. Teza, aksjomat, dowód, wniosek. Teza – to jest kokos. Aksjomat – kokosy istnieją. Dowód – nie ucieka i nie atakuje (wszystkie rzeczy mniej lub bardziej przypominają kokosy). Wniosek – zatem mniej lub bardziej można to zjeść. Poraziła go własna logika w koniunkcji z cudem natury odbitym w metalicznym owocu. Na długo jednak przed tym jak nauka mogła potwierdzić bądź odrzucić wartość poznawczą jego pracy zdarzyło się coś, co z pewnością nie należało do charakterystycznych zachowań kokosów, a uważał się w tej materii za niekwestionowanego koryfeusza. W jego wnętrzu nagle zabulgotało i na zewnątrz wypłynął gęsty dym przyjmując na tyle niepokojący kształt, że przez moment czuł coś, co musiał chyba czuć każdy normalny kokos na jego widok. Fotograficzna retrospekcja piramidy lokalnego ekosystemu szybko wykluczyła twór spośród gatunków kwestionujących (nieco na wyrost przez niego założoną) pozycję ostatniego ogniwa drabiny pokarmowej. Tymczasem rytmicznie chyboczący się dziwaczny stwór zaczął wydawać jeszcze bardziej dziwaczne odgłosy, w dodatku z przerażeniem zdecydowanie większym aniżeli wynikałoby z napotkania jaskiniowca w lesie równikowym.

- Kurwa - przybysz po zmaterializowaniu rozejrzał się nerwowo wokół od razu domyślając się straszliwej prawdy

- Pewnie życzeniobiorca sra gdzieś w krzakach – powiedział głośno, jednak wiedział, że nawet on nie oszuka tak mądrego Dżina, choćby, dlatego że sam nim był.

 – Kurwa jego mać.

W trakcie dochodzących go sekwencji werbalnych małpolud trawił gorzką refleksję, iż ze znanych mu kokosów z żadnego nie wypływało takie dziwne mleczko i dużo musi się jeszcze o nich nauczyć. Oczywiście nie słyszał o Dżinach zamieszkujących lampy. O lampach zresztą też nie słyszał, choć przed chwilą widział i dotykał lampy, ale skoro nie wiedział, czego dotykał to skąd miał wiedzieć, co w końcu widział? Natomiast w przedmiocie świadomości komunikacyjnej nie licząc kilkustopniowej skali umiejętności wyrażania zachwytu, złości i pogardy, w większości przypadków wyrażającej się precyzyjnym rzucaniem własnym bądź cudzym łajnem (do góry – radość, w dół – złość, pogarda – w jej źródło) nie miał, zatem większych szans na nawiązanie pogawędki z osobliwym prelegentem.

-Kurwa jego niedopierdolona mać – dodał Dżin. A kiedy trzecie zaklęcie nic nie zmieniło zniknął w poszukiwaniu słownika małpoludzkiego i innych precedensowych przypadków, które miały miejsce w rzeczywistości.

Kiedyś dzban obsrały muchy wywołując wibracje wywołania, innym razem połknął kaszalot, w alternatywnej czasoprzestrzeni papuga uznała lampę za własne jajo i próbowała wysiedzieć. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że należała wcześniej do kapitana piratów z kompleksem delikatnej i wrażliwej cery, który cały czas powtarzał: ”Chcę wyglądać jak kapitan Hak”. Kiedy Dżin to usłyszał, nie miał szans na zignorowanie życzenia. Dosyć ciekawa powstała koniunkcja - z wyglądu Hak, z umysłu ptak. Zmyślne ptaszydło od razu załapało, że na dużo więcej może sobie pozwolić używając haka zamiast dzioba. Gorzej szła nauka nielatania. Resztę swojego nowego wcielenia spędziła (spędził) w collegium medicum, stając się przedmiotem wielu błyskotliwych habilitacji. Do dzisiaj wszędzie można spotkać jej potomków z zespołem latania, vide niejaki Ikar.

Dżin zamieszkiwał w lampie dłużej niż jakakolwiek istota dwunoga czy nawet upierzona. Pomiędzy bajki należy włożyć historie, kto wynalazł lampę, bo skoro potrzeba jest matką wynalazków to musiała już istnieć wtedy, kiedy jeszcze nie było światła. Dżin, o którego początkach nic na dobrą sprawę nie wiemy, musiał przecież gdzieś mieszkać, a przecież powszechnie wiadomo, że Dżin od zawsze mieszka w lampie, tak, więc on ją wymyślił.

Znalazł słownik i rozważył sytuację. Skoro małpolud jest protoplastą człowieka, prawdopodobnie już uważa się za człowieka, a za małpiszona ma to, co było przed nim małpiszonem etc. aż do glonów i porostów. To jasne jak to, że obecny homo sapiens za jakiś czas będzie tylko homo ledwo sapiens. Zażąda banana, kokosów, jak porządnie się skupi samicy.

Wracając z niesmakiem zauważył, że życzeniobiorca w charakterystyczny dla swojej populacji sposób zaznaczył fakt objęcia lampy w posiadanie.

- Jestem Dżin. Spełnię twoje trzy życzenia - wypowiedział obojętnie formułę.

- [!^!]! – ustosunkował się błyskawicznie jaskiniowiec.

- Spie...rdalaj – powoli przetłumaczył Dżin. Poprawność transkrypcji rozmówca potwierdził celnym rzutem garścią łajna, jednocześnie podkreślając pozawerbalnie imperatyw przekazu.

-{{*=^=*}}!!

- Nie chce żeby wszystkie... kokosy tak jak ten ochujały - Dżin wyartykułował drugie życzenie.

- [ _^_^_^_ ] O%!!!

- I żeby cię nigdzie nie było okurwieńcu... Żeby cię nigdy nie spotkał na swojej ścieżce żaden czło... naczelny – dokończył tłumaczyć trzecie, wytarł turban z gówna i rozpłynął się w powietrzu (należy nadmienić, iż obowiązek spełnienia skonkretyzowanego życzenia leżał w naturze dżinów). Nikt go więcej nie widział. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie zniknął wtedy by wyszło, że to nie Dżin, tylko ktoś się pod niego podszywa. Olałbym wtedy to zakończenie i osobiście go wypierdolił w pizdu. Co to za Dżin, który ma życzenia w dupie? Cała bajka poszłaby się jebać. A tak drogie dzieci pora na morał: W konfrontacji geniuszu i debilizmu tego samego rzędu w zakresie skutków działania, czynności tego ostatniego będą zawsze bardziej odczuwalne w szerokim kontekście przemian społecznych. O ci Panu kurwa chodzi? Neandertal coś popierdoli, pożytki szlag trafi wszystkim. Tak naprawdę żałuję tylko, że głupota nie umie fruwać. Dawno odbylibyśmy załogowy lot poza Układ Słoneczny.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 3135  |  Dodano: 2010-03-25 00:26  |  Punkty od użytkowników: 4.50
Komentarze
Zobacz również
Król Marzeń
bajka 2017-11-17 12:46
Bajka dla dzieci i dla dorosłych - zwłaszcza dla dorosłych.
Szpiegowianin w świecie
poezja 2017-11-17 10:35
facecja
\\\"Pożeraże Świadomości\\\" Epilog.
opowiadania 2017-11-16 18:01
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com