Pinq
liczba publikacji: 1
liczba punktów: 9

Czarna teczka

Zbigniew. Mężczyzna jakich wiele możemy spotkać na naszych ulicach. Ubrany w dobrze skrojony garnitur, odpowiednio wybrany krawat, buty najwyższej jakości, a do tego zawsze wyposażony w telefon oraz czarną, skórzaną teczkę, zawierającą najważniejsze dokumenty jego firmy. Gotowy dzień i w nocy, aby stawić czoło każdemu wyzwaniu. W pracy spisuje się na medal, a w domu? Z pozoru najlepszy mąż i ojciec. Żona, dwójka dzieci- standardowe życie. Wszyscy mieszkają w duży domu, z pomocą domową, która wyręczy ich z obowiązków.

Wracając późno do domu czeka na niego ciepła kolacja, filiżanka gorącej herbaty, kapcie podstawione pod sam nos i oczywiście czułe słówka żony. Przeciętne, zwykłe życie. Niczego mu nie brakuje, nic mu nie spędza snu z powiek. Ale, czy jest szczęśliwy? Pojęcie względne. Prowadzi dwa życia. W jednym ciele, dwie całkiem różne od siebie osobowości. Jedna z nich to mąż, utrzymujący swą rodzinę, kochający ją.... Jednak jest jeszcze ktoś jeden... Ktoś o kim w dzień nie chce pamiętać. Ktoś kogo się wstydzi. Człowiek niegodziwy, dwulicowy, raniący wszystkich, których kocha. Mroczna natura.

 

W jeden z marcowych dni, wstał wcześniej niż zwykle. Obudził się u boku swojej żony. Mimo, że przekroczyła czterdzieści lat, jej twarz wciąż była gładka, pozbawiona większych zmarszczek. Wszystko zawdzięczała naturze. Na jej blond lokach pojawiły się już szare pasma. Ale dla niego nie miało to większego znaczenia. Była piękna i co najważniejsze- cała jego.

Wziął prysznic, ubrał się. Jego garnitur jak zwykle leżał w tym samym miejscu. Zszedł na dół. Dzieci jeszcze spały. Szesnastoletni syn, gwiazda szkolnej drużyny piłkarskiej, napełniał go dumą, a dziesięcioletnia córeczka była jego oczkiem w głowie. Oboje kochał nad życie. Wyszedł do pracy zostawiając karteczkę, z przeprosinami, że nie zje z nimi śniadania. Nie mógł. Chciał przed pracą pójść na długi spacer, uporządkować swoje myśli jeszcze raz. Niedługo rozpocznie się wiosna, magiczna pora. Gdzieś głęboko miał nadzieję, że doda mu ona energii, stawić czoło problemom i pomoże żyć w taki sposób jak teraz. Chodził bez celu dookoła parku. Śnieg powoli się topił. Promienie słoneczne przebijały się przez chmury. Chłodne powietrze muskało jego skórą. Ktoś z przechodnich uśmiechnął się do niego. Odwzajemnił uśmiech. Serce powoli się uspokajało, mógł już iść w dalszą drogę, złe przeczucia minęły, bezpowrotnie.

Po pracy zadzwonił do domu. Oznajmił żonie, że ma kolejne spotkanie z klientem i jak zwykle wróci późno. Kłamał. Zawsze ją oszukiwał. Tak naprawdę nie miał zamiaru iść na żadne ważne umówione spotkanie, związane z pracą. Znowu szedł do niej. Chciał poczuć jej zapach, usłyszeć piękny, głęboki głos, dotknąć porcelanowej skóry i pocałować krwistoczerwone usta. Była dla niego oparciem, ostoją. Sprawiała, że zapominał o swym nudnym życiu. Przy niej stawał się kimś innym, spełnionym w życiu i nareszcie naprawdę szczęśliwym. Młodsza o dwadzieścia pięć lat kobieta dawała mu wszystko czego pragnął, a jednocześnie nie oczekiwała niczego w zamian. Wiedziała o nim wszystko. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie opuści dzieci, żony, a nawet jeżeli któregoś dnia zapuka do jej drzwi, z informacją, że jest już wolny, nie wyszłaby za niego. Nie chciała się angażować w nic poważnego. Potrzebowała wolności i niezależności, on jej to dawał. Czego mogła chcieć więcej?

Lecz tego dnia on nie zapukał, nie przyszedł. Następnego dnia też nie......

Mężczyzna szedł tą samą drogą co zawsze, tymi samymi chodnikami. Ulicą, którą znał na pamięć. Rozglądając się dookoła, czy ktoś znajomy przypadkiem go nie zauważył. Czy czasami przyjaciele dzieci, żony nie są w pobliżu. Każdego wieczoru powtarzał ten sam schemat. Ostrożność przede wszystkim. Wiedział jakie konsekwencje niesie za sobą jego decyzja. Jednak on sam nie czuł się winny. Wprost przeciwnie uważał, że to w porządku. Przecież nie sprawiał bólu rodzinie. Mieli wszystko, czego tylko chcieli- piękny dom, samochód, markowe ciuchy i gadżety. A on sam spędzał z nimi weekendy, święta. Jak każdy przeciętny ojciec. Żonie nigdy nie sprawił przykrości, na swój sposób bardzo ją kochał i nie wyobrażał sobie poranka, w którym budziłby się przy kimś innym. Jednak nie mógł też zrezygnować z tej drugiej kobiety.

Rozmyślając nie zauważył jadącego z naprzeciwka auta. Został potrącony. Telefon i czarna teczka leżały obok niego. Były na tym samym miejscu co zawsze. Jednakże już nigdy nie zostaną użyte. Obie tak bardzo mu potrzebne rzeczy, zawsze będące przy jego boku odejdą w zapomniane. Nigdy się już nie dowią, która z nich była mu bardziej potrzebna, bez, której jego życie straciłoby sens.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 712  |  Dodano: 2010-02-14 18:22  |  Punkty od użytkowników: 2.67
Komentarze
Zobacz również
Król Marzeń
bajka 2017-11-17 12:46
Bajka dla dzieci i dla dorosłych - zwłaszcza dla dorosłych.
Szpiegowianin w świecie
poezja 2017-11-17 10:35
facecja
\\\"Pożeraże Świadomości\\\" Epilog.
opowiadania 2017-11-16 18:01
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com