4 lata i ...

         

Dokładnie 4 lata temu pojawił się na tym blogu pierwszy nieśmiały wpis. Nie byłam pewna , czy moja decyzja jest dobra,  długo się wahałam , czy nadaję się do prowadzenia dziennika lektur czytanego przez innych. Otuchy dodawała mi świadomość, iż blogi założyły wówczas osoby , które znałam z forum o książkach na  wizażu. Wymieniałyśmy uwagi na temat przeczytanych książek , polecałyśmy sobie inne. Te wirtualne znajomości były ważne. I faktycznie w pierwszych miesiącach dużo mi dały. Nie czułam takiego zagubienia czy osamotnienia w świecie mi dotąd nieznanym , którego reguł dopiero się uczyłam.

Na początku przez mniej więcej 1-1,5 roku faktycznie czułam się uskrzydlona, miałam w sobie energię.  Nie tylko czytałam , co lubię, ale pisałam o tym, dzieliłam się pasją, zainteresowaniem. Pojawiały się komentarze ,  dochodzili inni blogerzy, stając się częstymi gośćmi.   A potem  przyszedł zły czas. Mojej niedyspozycji , choroby , która ciągle ze mną  jest i nie opuści mnie już nigdy. Niewiele wtedy pisałam. Nie potrafiłam. To też czas, kiedy powoli ,kolejno porzucały świat blogów osoby , które wiele dla mnie znaczyły, a niektóre ograniczyły działalność tylko do swoich blogów. Bardzo żałuję ,że nie pisze już foxinaa, Paulina. Zamilkła germini , a Ana pojawia się bardzo rzadko i tylko na swoich włościach. Jakiś etap się skończył. Powoli jednak wracałam , pisałam , odkrywałam nowe blogi. Pisanie , czytanie u innych recenzji z przeczytanych książek działały czasem lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo. W tym świecie szukałam ucieczki od rzeczywistości często nieciekawej, szarej  ale też swoich myśli i czarnowidztwa . Wydawało się, że będzie dobrze. Dostrzegłam jednak zmiany , jakie zaszły. Społeczność się  trochę zmieniła. Zaistniała potrzeba konkursów , jakichś  candy , posiadania  konta na fecebooku. Wszystko miało służyć promowaniu bloga. Dziwiło mnie to, nieco zniechęcało. O, święta naiwności ! nie wiem czemu , żyjąc już dość długo na tym świecie, nie rozumiałam potrzeby tej machiny. Nie interesowało mnie to, ale przede wszystkim nie miałam czasu na fecebooki, czy inne portale , gdzie byłabym widoczna. Poza tym jest trochę blogów,które funkcjonują tradycyjnie. Każdy wybiera po swojemu.  Zauważałam jednak, że nie bardzo potrafię się odnaleźć w tej zmieniającej się wirtualnej  społeczności. Trochę mnie to peszyło, deprymowało. W świecie rzeczywistym jestem bardzo kontaktową osobą , lubiącą mówić o swoich zainteresowaniach, pasjach . A tutaj coś  mnie zaczynało blokować, więc też trochę się dystansowałam. Mniej  mnie było. Napisałam 2 lata temu, że wycofałam się do takiego kącika. I tak mi chyba  zostało, o ile się nie pogorszyło. Już rok temu miałam wiele wątpliwości , czy dalsze pisanie ma sens. Kilka osób mnie zachęcało, bym została. Sama jeszcze też miałam ochotę spróbować. Nie ukrywam jednak ,że w ciągu ostatnich kilku miesięcy pisałam przede wszystkim ze względu na moją przyjaciółkę. Od kilku lat jej miejscem na ziemi jest piękna wyspa Guernsey, ale zawsze w momentach zwątpienia , podtrzymywała mnie na duchu , potrafiła znaleźć słowa, które przełamywały mój pesymistyczny ogląd świata.  Droga M. dziękuję z całego serca:) szkoda ,że jesteś tak daleko. Oczywiście pisałam też  , bo czułam nadal potrzebę podzielenia się  jakąś fascynacją książkową , historyczną czy obyczajową. Z tego powstał pomysł cyklu rocznicowego, który niestety  się nie udał . Bywa i tak.

 Czasem trzeba spokojnie pomyśleć  i zrobić rachunek sumienia. I właśnie to uczyniłam. Jeśli ktoś bywa  tu dość często zauważył ,że w tym roku niewiele jest wpisów , a i te dotyczą przede wszystkim kryminałów. Przeczytałam znacznie więcej , w tym moje ukochane powieści historyczne. I nie piszę  o nich. Nie wiem czemu. Gdy patrzę na monitor , palce kładą się na klawiaturze, a w głowie tkwi ułożona opowieść o historycznej powieści, zaczynam nagle pisać o kryminale lub tradycji. Historia nie zostaje przelana w post, coś mnie zatrzymuje.

Wiem jedno. Kocham książki i zawsze będę czytała, kupowała , choć już w domu brak miejsca. Chcę jeszcze  spróbować popisać , mimo wszystko. Nie kończę na razie  przygody z blogiem , choć wpisy są rzadsze, raczej weekendowe. I pewnie  zmierzam do stacji „koniec” w bliżej nieokreślonej przyszłości. Czy będzie to niedługo czy za rok, nie wiem.  Są jednak jeszcze książki recenzyjne , kilka innych o których przyrzekłam choć kilka słów napisać, więc jakieś wpisy się pojawią.  Długi weekend przed nami. :)

Widać jednak nie potrafię zmieniać się z otaczającym mnie światem , dostosować się do zmieniającego się tempa i potrzeb.

Popatrzcie !do dziś nie umiem zamieścić banerów czy innych obrazków na bocznej szpalcie. Nie zmieniłam nigdy szablonu. Przede wszystkim chyba jednak- odnoszę takie wrażenie- nie  umiałam stworzyć miejsca , w którym byście się dobrze, swobodnie czuli.  To moja wina , jeśli o takiej w ogóle może być mowa. Chyba jednak powinnam mówić o książkach , historii , bo to wychodzi mi o wiele lepiej. Wiem. Trzeba jednak spróbować, by potem nie żałować.

Bo ja nie żałuję tych 4 lat. Wiele mi dały. Teraz po prostu już mi brak motywacji. Czuję zmęczenie.Coraz więcej czasu zabiera mi też rzeczywistość . Wszak już toniemy w papierach, a następne  mnożą się z szybkością pączkujących drożdży .

Zawsze z ogromną przyjemnością zaglądam na Wasze blogi, ciekawa co nowego przeczytaliście , jakie jest wasze zdanie o danej lekturze czy refleksje bardziej ogólnej natury. Z zainteresowaniem przyglądam się stosikom , wyłapując tytuły , którymi jestem zaciekawiona. Od razu zapisuję w pamięci , by potem szybko przenieść do notesika . Znalazłam nowe ścieżki, co prawda nie stały się moimi , ale spróbowałam. Czasem jeszcze jakąś lekturę z tych nowych dla mnie dróg przeczytam. Wracam jednak , niczym dobrze ułożony konik, na utarte , dobrze znane szlaki. Tematyka wybrana wiele lat temu -  a może to ona znalazła mnie?- jest mi najbliższa, w niej czuję się jak w wygodnym starym ciuchu. Pasuje do mnie i już. Wiecznie poszukuję książek z nią związanych. Mogłam jednak posmakować czegoś innego, poza tym przekonać się , jak  interesująco inni potrafią pisać o swych lekturach. To cenne doświadczenie. Cieszę się ,że jesteście ,że mogę u Was bywać.

Wszystkim , którzy tu zaglądają, jestem bardzo wdzięczna. Z serca przyjmijcie podziękowania. A z dodatkowym uśmiechem  dziękuję tym , którzy poświęcają chwilę czasu, by zaznaczyć swą obecność. To wiele dla mnie znaczy. Blog bowiem nie istnieje bez czytelników. Cieszę się, że są osoby , które mnie odwiedzają i , mam nadzieję, czują się dobrze.

Dzisiejszy wpis może jest nieco przydługi , ale chciałam szczerze napisać , co się dzieje ze mną i moim blogiem. Mówią ,że nikt nie chce szczerości. Zobaczymy :) stawiam na to, że mnie zrozumiecie. A może coś mi poradzicie. Nigdy nie wiadomo.

A teraz zapraszam na wirtualny poczęstunek. Może trochę tortu? Do tego kawa czy wino?

 

                       

 

 

  Potem zaszyję się w jakimś kąciku z książką i umknę myślami w inny świat.

Wyświetleń: 0  |  Dodano: 2012-05-03 03:30
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!

Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com