Nyczu
liczba publikacji: 19
liczba punktów: 552

Mój i Twój dom

W czasach, gdzie kryzys zgrzytając zębami przyprawia nas o dreszcze, inteligencja tworzy nowe możliwości. W gąszczu debat, dyskusji, konferencji, pogawędek i plotek, wszyscy zastanawiamy się nad lekarstwem, które ma nas wyleczyć z kryzysu. Nie jest łatwo rozmawiać o abstrakcji-potrzebujemy rzeczy namacalnych, dowodów czy postulatów. Właśnie zmysłem dotyku, kierowali się tajlandzcy uczeni. Do czego zmierzam ? Ministerstwo Edukacji w Tajlandii-wychodząc naprzeciw kryzysowi-stawia na edukację. Nic nowego prawda ? A jednak. Wg sondaży OBOP istnieją branże-gdzie kryzys nie zawitał, a interes kwitnie. Pod koniec 2008 roku zaobserwowane zostało zjawisko-także w Polsce-wzmożonego zainteresowania sex shopami, gadżetami erotycznymi oraz domami publicznymi. Wcześniej wspomniany kraj-w strukturze edukacji wyższej, chce wprowadzić studia o kierunku erotycznym i jego pochodnych.

Zastanawiając się nad głównym pomysłem wprowadzenia dziedziny, zarobkami, obu stron "domu uciech", ich sytuacji materialnej, statusie społecznym oraz mentalności, postanowiłem zapukać w drzwi lumpanara. Każdy z nas na pytanie jaki jest najstarszy zawód świata ? Odpowie prawie tak samo. O prostytucji-i usług z nią szeroko związanych możemy napisać książkę. Już w starożytnej Grecji "sprzedaż-z reguły samej siebie" była bardzo popularna, dlaczego ? Ponieważ istniał popyt. Wcześniejsze pojęcie jest nierozerwalnie związane z prawami gospodarki. Do jakiej więc dziedziny możemy przyporządkować usługi matrymonialne ? -w skrócie mówiąc jest to sprzedaż własnego ciała w celu nabycia korzyści finansowych lub innych dóbr materialnych. Uważam, że mamy do czynienia z istotą wymiany, dlatego najbliższym precyzującym to zjawisko pojęciem -odnoszącym się do napędu koniunktury gospodarczej jest handel. Istnieje jeszcze druga strona monety, którą nazwę moralnością. Słowo prostytucja posiada także znaczenie metaforyczne-oznacza działanie sprzeczne z przyjętymi już moralnymi wyznacznikami oraz zasadami postępowania. Dla kontrastu, chciałbym wtrącić iż pojęcie prostytucji, nie zawsze miało zabarwienie pejoratywne. O czym mowa ? W kulturze Wschodu "sprzedaż ciała" uważana była za czynność nierozerwalnie związana z sakralnością. Jej kierunki i sposoby działalności wytyczały "Kodeksy"-współcześnie tymi prawami rządzi pieniądz -przestrzegane przez Hetery zwane także-bardziej dostojnie Yujo odróżniały się od zwykłych kurtyzanek znacznym wykształceniem.

Pisząc te słowa, mam wrażenie, że tajlandzcy ministrowie nawiązując do historii, chcą aby zawód prostytutki, byt domów publicznych oraz przemysłu związanego z tą dziedziną nie był krytykowany przez pryzmat -wcześniejszych doświadczeń i utartych opinii. Stawiają na edukację-chcą zagruntować współczesne wyobrażenie na temat wspomnianego zawodu. To wg nich-kryzys: zmusza i mobilizuje do działania. Trzeba się mu przeciwstawić i zwalczyć. Pytanie brzmi czy mentalność Azjatek pozwoli na uprawianie prostytucji ? Czy tamtejsze społeczeństwo jest na tyle tolerancyjne, aby zaakceptować-najpierw studentów-później pracowników i pracownic domów publicznych ? Główna idea jest w fazie rozwoju-może wcale się nie sfinalizować -dlatego nie zaobserwowałem wyraźnych protestów ze strony Zachodu oraz innych instytucji. Zainteresowałem się tą sprawą, ponieważ wprowadzenie takowych studiów po pierwsze -może teoretycznie w jakimś stopniu zmniejszyć bezrobocie, aczkolwiek z drugiej strony, pociągnie akceptacje społeczeństwa, która wpłynie na istotę wzajemnego poszanowania, a właściwie jego braku. Wszyscy wiemy jak traktuje się nierządnice-jakie zdanie mają teolodzy na temat domów publicznych. Nastąpi niwelacja wartości-która przełoży się negatywnie na następne pokolenia. Dziecko, mając za rodziców-właścicieli domu publicznego, którego matka mając doświadczenia w prostytucji, a ojciec niezłą praktykę w korzystaniu z usług matrymonialnych, najprawdopodobniej nie będzie traktować swojego ciała jak sacrum.

Przykład ten nie jest wyssany z palca, sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie otworzono najbardziej ekskluzywny w świeci dom publiczny o nazwie "White Horse" -przez który abstrahując od sfery mentalnej przepływają niezłe ilości dolarów. Jak antropolog powinien zorganizować swoją pracę, aby zebrać materiał-znaczne ilości faktów do analizy, która biorąc pod uwagę funkcjonowanie domów publicznych przełoży się na panującą dzisiaj sytuację ekonomiczną-de facto-całego świata ? Niewątpliwym źródłem informacji są aktywni uczestnicy: prostytutki, pracownicy domów publicznych oraz ich właściciele, klienci i osoby postronne mające wypracowane zdanie na te temat. Czy tylko wyrażą chęć na rozmowę ?

Celem eseju było przedstawienie istoty: statusu materialnego-określonej grupy społecznej -w kontekście kryzysu oraz jej mentalności. Udało mi się nawiązać kontakt z jednym domem publicznym. Opierając się na źródłach wiedzy jakie pozyskałem na ten temat udałem się do bram-kolokwialnie mówiąc burdelu:

Godzina późnego popołudnia. Siąpi. Wcześniej telefonowałem do dyrekcji, z pytaniem: Czy mogę wpaść na kawę, czy możemy porozmawiać o tym i o tamtym ? Wyjaśniłem oczywiście po co chce przyjechać, jaki jest mój cel. Jasno i bezpiecznie!

(krótka cisza ubrana w nie słowa, krząkanie. Moment odrzucenia słuchawki poprzedziły słowa: ) -Tak, niech Pan przyjedzie.

(Długopis. Wymęczona kartka. Podnoszę wzrok. Na wysokości trzech metrów wisi szyld, od którego emanuje rozkosz oraz te mniej przyjemne słowa: dawaj pieniądze )

Recepcja prawdopodobnie uprzedzona o mojej wizycie nie zadawała zbędnych pytań-przecież to moja działka. Otrzymałem skrawek holu i z kanapą i stolikiem. Kawy nie było

Pojawia się kobieta. Po jej wyrachowaniu, i swobodnym poruszaniu się po zwijającym dywanie, stwierdzam, że jest rezydentką.

-Jak długo tu jesteś ? -Wydaje mi się, że półtora roku-kto by to spamiętał. Prędzej powiem ilu mam stałych klientów, ile jest gwiazd na niebie. (bardzo rozweselona, chyba niepoważnie podchodzi do moich pytań)

-Ilu masz-tych stałych bywalców, i jaka jest dla nich cena ? -Moich misiów mam czterech: Marek, Kamil, Jurek i Krzysztof. Chodzi Ci ile mi za to płacą ? (kiwam głową z potwierdzeniem) 120.

-A pozostali ? -Tak samo. Facet to jest biznes i nie ma tutaj czasu na rozmowy-to nie targ. Przychodzisz do nas-wiesz co chcesz dostać-a my wiemy że zostawisz 120 za godzinę. (ceny ustalane są wg pseudo cennika znajdującego się w recepcji)

-Jasne. Jaki jest Twój dzienny zarobek ? -Różnie to bywa. Dwie może dwie i pół stówy na dobę. Przychodu jest więcej, ale ta buda kasuje prowizję. Na miesiąc zarabiam ok. 4. 000 zł.

-Ile masz lat ? -24.

-Jakie masz wykształcenie ? -Mam ukończone technikum gastronomiczne. Myślałam o dalszej nauce ale nie było pieniędzy. Nadarzyła się okazja to ją wzięłam. Ty tak nie robisz ? (Nie odpowiadam)

-Co na to Twoi znajomi, rodzina-wiedzą o tej pracy ?

-Nie. Nie mam zamiaru o tym powiedzieć. Myślą że dojeżdżam daleko do pracy, czasem muszę zostać na noc. To wszystko. Nie mam zamiaru długo tutaj pracować jeszcze góra rok.

-A chłopak ? -Żartujesz ? Nie mam. Nie wyobrażam sobie teraz stałego związku. Nie pytaj! (nerwowo ociera kolana dłońmi)

Chwila ciszy. Ożywienie. -Będę Musiała już iść!

-Poczekaj ostatnie pytanie... Masz wyrzuty sumienia przez to co robisz ? -Staram się nie myśleć o ty co robie, traktuje to jako fazę przejściową, to minie. Cześć!

-Zadaj mi jakieś pytanie ? -nie chcę.

Pierwsza rozmowa. Przychodząc do "Domu uciech"-nazwa nadana przeze mnie-obrałem pewne cele i założenia. Jedną taką tezą było przypuszczenie, że przez domy publiczne-pomimo kryzysu-przechodzą duże pieniądze. Duże-jest pojęciem relatywnym. Każdy z nas ma inne wyobrażenie na temat "Wielkich pieniędzy". Pozyskując informację o dochodach jednej z dziewczyn możemy wysnuć, że na pewno zarabia więcej niż 10 % Polaków -o tym samym wykształceniu lub niższym, będących na zasiłku dla bezrobotnych. Zarabiają oni-w zależności od stażu pracy-średnio 521, 90 zł miesięcznie. Jest to ponad siedem razy mniej niż przychód prostytutki. Dla równowagi warto przytoczyć również zarobki farmaceuty pracującego w aptece-który po ukończeniu studiów zarabia ok. 3. 000 zł. Znacznie mniej prawda ? Sytuacja materialna "pracownic" domu publicznego wydaje się być bardzo dobra. Ale czy dla pieniędzy warto szarpać swoje sumienie ? Pytanie kieruję do konkretnego środowiska, a refleksję polecam czytelnikowi.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 967  |  Dodano: 2010-02-07 07:11  |  Punkty od użytkowników: 1.76
Komentarze
Zobacz również
Akordy
poezja 2017-09-20 15:55
Pasja
poezja 2017-09-17 23:23
-3-
poezja 2017-09-17 22:28
Akordy
poezja | 2017-09-20 15:55
beatum
Pasja
poezja | 2017-09-17 23:23
beatum
-3-
poezja | 2017-09-17 22:28
www
MARZENIA
poezja | 2017-09-14 10:05
beatum
Siła
poezja | 2017-09-13 23:06
beatum
pokaż wszystkie »
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com