
Przyznam szczerze że rzadko mi się zdarza debiut tak wyczekiwany jak książka Michała Nowaka. Jego wiersze poznałem na portalach internetowych już dobre parę lat temu – od dawna im kibicowałem, wiele z nich uznawałem za prawdziwe perły wśród wszędobylskich internetowych śmieci, dlatego też informacja, że „Historie powszechne” w końcu ukażą się w Bibliotece Arterii, była dla mnie bardzo pozytywną wiadomością. To, co mnie w nich ujęło od początku, jeszcze przed dostaniem do łapek „Historii Powszechnych”, to nieustające wrażenie autentyczności, naturalności opowiadanej w wierszach historii. I jakby na przekór temu, zanim jeszcze wejdziemy w „Historie..”, autor robi zastrzeżenie: najpierw mottem z Miłosza, o „niedokładności opowiadanej historii” i „późniejszym obrastaniu jej legendą”, a potem przypomina znane powiedzenie historyków „kłamie jak naoczny świadek”.
A więc autor niemal od początku kryguje się, albo zaznacza, że to wszystko co opowie w książeczce będzie ściemą, grą. Tylko czy w ogóle da się opowiedzieć historię, nie pomijając żadnego szczegółu? Poza tym, jest chyba rzeczą oczywistą, że historia włożona w ramy formy artystycznej, na przykład poetyckiej, musi być w pewien sposób dostosowana do formy, nawet jeśli jest to opowieść oparta na faktach, to musi mieć określony porządek, który jest, bądźmy szczerzy, wykreowany sztucznie. Nie przez wydarzenia, ale przez poetę. Więc nie tego wymaga się od piszącego – prawdy, tylko ewentualnie iluzji prawdy, iluzji autentyczności, lub też wciągnięcia w opowieść zupełnie fantastyczną.
W przypadku wierszy Michała Nowaka ta iluzja autentyczności jest wręcz – przynajmniej dla mnie – idealna. Michał Nowak ma, po pierwsze, niesamowity dar opowiadania historii. To są opowieści hipnotyzujące, wciągające, tętniące życiem, szczegółami, szczególikami – a przede wszystkim emocjami. Po drugie, są to rzeczywiście, jak sugeruje tytuł, „Historie powszechne”. Michał Nowak dotyka problemów prawdziwych, osadzonych głęboko w „tu i teraz”, i nawet jeśli bardzo często dotykają problemów dramatycznych, takich jak choroba, śmierć, bądź bycie na granicy śmierci, robią to w sposób tak bezpretensjonalny i naturalny, że znacznie więcej jest – przynajmniej dla mnie – szansy na wzruszenie niż odrzucenia sztucznością i teatralnością.
Nie ma tu w tym wszystkim znaczenia dla mnie czy – jak utrzymuje w blurbie Radek Wiśniewski, Michał Nowak jest rzeczywiście „z domu Rozenberg”, czy to jego dziadek, jego wujek, jego mama, i czy rzeczywiście istnieje dziewczyna, która umiała „zrobić supełek na ogonku wiśni”, jak poeta-kłamca pisze w „Wierszu fabularnym 2006”. Dla mnie „Historie powszechne” są tomem wciągającym i poruszającym, nawet jeśli każde jedno słowo z tego tomu to bujda na resorach.
Michał Nowak, Historie powszechne, Biblioteka Arterii 2010
* Jakub Sajkowski - pisze wiersze, tłumaczy, studiuje, uczy angielskiego i rosyjskiego. Dwukrotnie nominowany do głównej nagrody konkursu im. Jacka Bierezina (2008, 2009), wybrany przez Andrzeja Sosnowskiego do projektu Połów 2009. Laureat wyróżnienia w I edycji konkursu im. Andrzeja Krzyckiego na debiutancką książkę poetycką. Wiersze, a także - okazjonalnie – tłumaczenia publikował min. w „Pro Arte”, „Arteriach”, na stronie internetowej Biura Literackiego oraz w lokalnym wydaniu „Gazety Wyborczej”. Niedawno nakładem "Zeszytów Poetyckich" opublikował swoją debiutancką książkę poetycką "Ślizgawki", wyróżnioną w Złotym Środku Poezji. Prowadzi także, wraz z Justyną Krawiec, blog literacki www.czytnikliteracki.blogspot.com. Mieszka w Poznaniu.
Niepewne sytuacje i wymyślone prognozy. „Usta Vivien Leigh” Pauliny KorzeniewskiejAnalizy 2012-04-25 20:58 | Przewlekłe tygodnie i inne obroty w wierszach Wioletty GrzegorzewskiejAnalizy 2011-12-02 12:36 | Przepis na pedałaAnalizy 2011-05-10 09:14 |